Teraz 52-letni przedsiębiorca, do którego należą brytyjskie sieci domów mody Top Shop i Dorothy Perkins, jest gotów zapłacić po 400 pensów gotówką za każdą akcję Marksa & Spencera. 16 czerwca dawał "co najmniej" 370 pensów. Największy udziałowiec M&S, firma Brandes Investment Partners, zaakceptowała ofertę.

Green stara się przekonać inwestorów, by dali mu szansę ożywienia Marksa & Spencera i przestali wspierać Stuarta Rose'a, który pod koniec maja został powołany na stanowisko prezesa spółki. Londyńska sieć sklepów odzieżowych stała się celem przejęcia po tym, jak przez dwa kolejne kwartały traciła udział w rynku na rzecz konkurentów, takich jak np. firma Next.

Green przygotowuje też alternatywną ofertę - 335 pensów za akcję w gotówce i 30% udziałów w jego firmie Revival Acquisitions, specjalizującej się w przejęciach.

Akcje Marksa & Spencera zdrożały wczoraj rano w Londynie o 6%, a od ogłoszenia pierwszej oferty Greena ich kurs wzrósł już o 23%.

Bloomberg