Nystal ma 39,67% kapitału i głosów na WZA Huty Ferrum. Większość papierów przejął od ING BSK, który wszedł w ich posiadanie, ponieważ były zabezpieczeniem udzielonych przez bank kredytów.
Firma ze Świętochłowic jest największym akcjonariuszem giełdowej spółki. Inwestycję traktuje, jak wynika z naszych informacji, jako długoterminową i strategiczną. Nie zamierza handlować walorami. Nawet jednak gdyby chciała dokonać zmian w portfelu, nie może swobodnie dysponować wszystkimi akcjami. Zablokowała 1 640 tys. papierów Ferrum, czyli 15,79% kapitału. Zabezpieczyła w ten sposób interesy wierzyciela - Elektrowni Bełchatów. Elektrownia objęła bowiem część obligacji wyemitowanych przez Nystal. - Papiery dłużne zostały wyemitowane na dwa lata. W praktyce jednak są dwa terminy: roczny i dwuletni. Już po roku Elektrownia może bowiem przedstawić je do wykupu - informuje nas Marceli Komendziński, prezes Nystalu. Pytany, jakie jest prawdopodobieństwo, że akcje Huty Ferrum staną się w ostatecznym rozrachunku własnością wierzyciela, odpowiada: Zdaniem zarządu, nie ma takiego ryzyka. Sądzimy, że w terminie uregulujemy wszystkie zobowiązania i Elektrownia nie przejmie akcji Ferrum. Informuje, że wartość rynkowa zablokowanych walorów Huty (przy wczorajszym kursie na poziomie 5,8 zł jest to ponad 9,5 mln zł) odpowiada mniej więcej wartości obligacji objętych przez Elektrownię Bełchatów.
Czy reszta papierów Huty Ferrum pozostających w rękach inwestora może być wykorzystana na zabezpieczenie jego zobowiązań? - Przyznaję, mieliśmy takie zakusy. Nie wszyscy chcą jednak zaakceptować taką formę zabezpieczenia - twierdzi prezes Komendziński. Kontrahentem Nystalu jest na przykład Ispat Polska. Otrzymał propozycję zabezpieczenia należności poprzez ustanowienie zastawu na akcjach giełdowej spółki. Nie zgodził się. Domagał się - skutecznie - gwarancji bankowej. - Aktualnie nie przewiduję, żebyśmy w dającej się przewidzieć przyszłości wykorzystali akcje Ferrum i wykonali podobną operację, jak w przypadku Elektrowni Bełchatów - mówi prezes Nystalu.