W minionym kwartale w USA insiderzy (czyli członkowie zarządów i rad nadzorczych spółek) kupili akcje własnych przedsiębiorstw za 486 mln USD, czyli za kwotę aż 75% wyższą niż w poprzednim okresie - wynika z analizy agencji Bloomberg. W porównaniu z analogicznym kwartałem zeszłego roku zakupy były większe o 11%. Zdaniem Stevena Rhone, szefa zarządzającej aktywami firmy Wentworth, Hausner and Violich, wzmożona aktywność insiderów oznacza, że wierzą oni we wzrost kursu własnych spółek, spowodowany poprawą wyników finansowych i przyspieszeniem w gospodarce.
Ostatni raz z podobnym zapałem akcje własnych firm menedżerowe kupowali w pierwszych trzech miesiącach zeszłego roku. Wówczas insiderzy wydali na papiery 601 mln USD. Pod koniec tamtego kwartału rozpoczął się okres spektakularnych zwyżek na Wall Street - wskaźnik S&P 500 w ciągu 11 miesięcy zyskał blisko 50%. W ostatnich czterech przypadkach, gdy notowano większą aktywność insiderów, giełdowe indeksy rozpoczynały wzrost.
Z danych o handlu insiderów można jednak równie dobrze wróżyć bessę. W minionym kwartale na każdego dolara wydanego na zakupy przypadały bowiem aż 22 USD uzyskane przez insiderów ze sprzedaży akcji. Natomiast w ciągu ostatnich czterech lat, po tym jak współczynnik mieścił się między 30:1 a 20:1, indeks S&P 500 tracił w kolejnym kwartale przeciętnie 6,7%. Obecne wskazanie (22:1) wnosi jednak najwięcej optymizmu, jeśli chodzi o inwestorów od początku 2003 r., kiedy stosunek wynosił 7:1. W pierwszym kwartale tego roku notowano aż 56-krotną przewagę wpływów ze sprzedaży papierów nad wydatkami na nie. Kwota uzyskana ze sprzedaży akcji przez insiderów praktycznie zawsze musi przewyższać kwotę wydaną na zakupy, bo wielu z nich na gotówkę zamienia akcje otrzymywane jako premię do wynagrodzenia.
Bloomberg
Złe czasy dla menedżmentu