Na środę SEC wyznaczyła termin kluczowego głosowania, w którym zdecyduje, czy wycenianą na 850 mld USD branżę funduszy hedgingowych poddać obowiązkowi sporządzania raportów z działalności i okresowym inspekcjom. Nowe regulacje mogą wejść w życie już wkrótce - po okresie na zgłaszanie zastrzeżeń potrzebne będzie już tylko jedno głosowanie komisarzy SEC.
Dzień później tą samą sprawą zajmie się senacki Komitet Bankowy. Senatorowie wysłuchają argumentów obu stron. Przedstawiciele funduszy liczą, że Kongres, któremu SEC podlega, odsunie w czasie jej plany.
Większość funduszy hedgingowych na razie nie jest kontrolowana przez SEC, a ich menedżerowie nie muszą ujawniać pełnych informacji na temat papierów wartościowych, jakie trzymają w portfelu. Komisja, na czele z prezesem Williamem Donaldsonem, chce jednak zmian. Powołuje się przy tym na ujawniony we wrześniu zeszłego roku skandal w funduszach inwestycyjnych, w którym w nielegalne transakcje zamieszane było aż 40 instytucji hedgingowych. Donaldson ocenia, że kontrolą może zostać objętych ok. tysiąc menedżerów.
- Tę branżę charakteryzują wysokie standardy, wyszukane strategie i nieprzypadkowi inwestorzy - zauważa James Hedges, szef LJH Global Investments, firmy świadczącej usługi doradcze funduszom hedgingowym. - To strata czasu i pieniędzy - komentuje pomysł SEC. Zaostrzenie kontroli funduszy hedgingowych krytykują m.in. takie autorytety, jak szef Rezerwy Federalnej Alan Greenspan i Micheal Oxley, jeden z autorów słynnej już ustawy zmieniającej zasady nadzoru korporacyjnego w amerykańskich spółkach giełdowych.
Bloomberg