W szumie informacji analitycy nie zdążyli jeszcze sporządzić nowych prognoz finansowych, czy rekomendacji dla Impela. Jedno jest pewne: poprzednie wyceny są nieaktualne. Przykładem może być raport DM AmerBrokers z listopada 2003 r., gdzie jedną akcję wyceniono na 25 zł. - Zawsze jest tak, że jeśli na poziomie operacyjnym spółka ponosi straty, a ostateczny wynik zależy w dużym stopniu od dotacji to wiąże się to z dużym ryzykiem. Zaznaczaliśmy, że może spełnić się najczarniejszy scenariusz - ocenia Robert Kurowski, analityk DM AmerBrokers. - Uważam, że sytuacja, kiedy cena rynkowa w krótkim okresie po ofercie kształtuje się poniżej ceny emisyjnej jest porażką wszystkich podmiotów wchodzących w skład konsorcjum oferujących akcje - przyznaje Tomasz Bardziłowski, szef analityków DM BZ WBK. Broker ten znalazł się w tym konsorcjum. Przy okazji emisji wycenił jedną akcję na niemal 35 zł, przy cenie emisyjnej równej 26 zł.
- Jeśli spełni się czarny scenariusz, tzn. Impel nie będzie otrzymywać dotacji i straci swoją konkurencyjność, można mieć wrażenie, że oferta publiczna mogła być sposobem na sprzedaż akcji spółki, która opiera swoją działalność na przepisach, które zmienią się po akcesji Polski do Unii - twierdzi M. Janik. Zaprzecza temu oferujący (CAIB): - Informacje w prospekcie zawierały najpełniejsze informacje o otoczeniu prawnym, jakie można było znać w momencie oferty. Na tej podstawie powstała też cena emisyjna. Ryzyko związane ze zmianą przepisów podkreślane było na każdym spotkaniu z inwestorami - twierdzi Paweł Tamborski, dyrektor generalny CAIB Financial Advisers. - Zmiany przepisów dla nas są również zaskoczeniem - uważa Grzegorz Dzik, prezes i główny akcjonariusz Impela. - Rząd bez konsultacji, szybko wprowadził nowe przepisy, dotyczące pomocy publicznej i dofinansowania pracodawców osób niepełnosprawnych. Nie wiemy, czy możemy korzystać z pomocy publicznej. A jeśli tak, to jak udokumentować koszty, które wynikają z niższej wydajności pracowników niepełnosprawnych. Myślę, że powinna nastąpić szybka zmiana wydanego przez radę ministrów rozporządzenia - dodaje prezes.
Hoop się tłumaczy
Hoop już w prospekcie emisyjnym informował, że spodziewa się zmiany zasad subwencjonowania zakładów pracy chronionej. W 2003 r. firma otrzymała 18 mln zł dotacji. Spółka szacowała (w prospekcie emisyjnym), że w tym roku przychody z tego tytułu mogą spaść o około 9 mln zł. Wczoraj jednak firma podała, że miesięcznie otrzymuje około 350 tys. zł pomocy i jest to dofinansowanie na poziomie kosztów zatrudnienia. Zgodnie z nowymi przepisami, zmiany nie powinny wpłynąć negatywnie na firmę. W I kwartale tego roku Hoop dostał 3,3 mln zł dotacji jednak - jak tłumaczą przedstawiciele spółki - dofinansowanie było tak wysokie ponieważ część pochodziła jeszcze z ubiegłego roku. Oznacza to, że wynik netto za I kwartał mógł być jeszcze gorszy kiedy grupa kapitałowa Hoopa straciła ponad 2,8 mln zł.
Mniejsze dofinansowanie od zapowiadanego firma tłumaczy redukcją zatrudnienia. - Zwolnienia mamy już za sobą - twierdzi Marek Jutkiewicz, wiceprezes Hoopa. Obecnie w firmie pracuje 600 niepełnosprawnych, a cała załoga liczy 1500 osób. W ciągu roku firma zwolniła około 1000 niepełnosprawnych. W ich miejsce zatrudniła pełnosprawnych pracowników. Hoop nie informował jednak o tym w raportach bieżących. - To były umowy czasowe. Po prostu wygasały i ich nie przedłużaliśmy - tłumaczy Robert Niczewski, pełnomocnik zarządu Hoopa.
Przemysław Sawala - Uryasz z CA-IB, który wprowadzał Hoop na giełdę usprawiedliwia spółkę. - Spadki kursu były związane z przeceną innych ZPCh. Nie wynika to ze zmiany prawa - twierdzi analityk. Inne giełdowe znaczące ZPCh, które również otrzymują dotacje nie zanotowały tak istotnej przeceny. Boryszew stracił tylko 0,4%, a Groclin 2,4%.