Znowu byliśmy prawie najsłabszym rynkiem. To "prawie" to fiński HEX, który dzięki 15% przecenie Nokii zanurzył się dużo głębiej. To kolejne rozczarowanie kluczowej dla byków, globalnej spółki i teraz już coraz więcej analityków zaczyna przestrzegać przed wysokimi wycenami nadmuchanych pod koniec zeszłego roku spółek. Etap ożywienia bez inflacji już się kończy. Choć zyski spółek dalej zapowiadają się nieźle, to jednak w kolejnych kwartałach porównywać je będziemy do znacznie wyższej bazy.

Bynajmniej jednak nie to było wczoraj źródłem słabości. Jak wczoraj pisałem, nie PKO jest głównym motorem spadków w sektorze bankowym (naprawdę nikt nie wie, ile banki mają przecenianych obligacji?), tak samo wczoraj Nokia, w samo południe, była tylko impulsem do spadku. Ten kamyczek wywołał prawdziwą lawinę, gdy okazało się, że byki wbrew moim oczekiwaniom nie mają siły choćby tylko na zamknięcie luki bessy. Najgorszy z możliwych wariantów, czyli zwrot rynku właśnie na tym poziomie, doprowadził do przebicia linii trendu na indeksie.

No właśnie - ważniejszy indeks, czy należałoby jednak napisać, że kontrakty zatrzymały się dokładnie na wsparciu, jak sugeruje powyższy wykres. Nie miałbym wątpliwości, gdyby wraz z przebiciem wsparcia obrót akcjami znacząco wzrósł i spadek byłby kontynuowany. Natomiast oprócz godzinnej wyprzedaży, druga część sesji to spokojna konsolidacja. Tak nie zaczynają się dynamiczne i długie trendy. Wszystko powinno rozstrzygnąć się dzisiaj. Na pewno na którymś etapie sesji byki spróbują odreagować i jeśli rynek zostanie w tym momencie zasypany podażą, to pomimo nieprzekonujących obrotów trzeba będzie dalej patrzeć na południe, a każdy wzrost do czasu pokonania wczorajszych maksów, odbierany będzie jako ruch powrotny.