Na wykresie kontraktów terminowych na WIG 20 widać dokładnie taką samą formację, jak na wykresie instrumentu bazowego. Jest nią kanał trendowy, który może stanowić element dużej formacji flagi. To oznaczałoby, że po przełamaniu popytowej linii kanału (obecnie 1640 pkt.) czeka nas dalsza istotna przecena.
Scenariusz taki staje się realny jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że czerwcowa zwyżka pozwoliła jedynie na ruch powrotny do poziomu przełamanej 6 czerwca krótkoterminowej linii trendu wzrostowego (pociągniętej po majowych dołkach). A że cały ruch odbywa się przy malejących, w miarę formowania kanału obrotach, to dodatkowo uwiarygodnia możliwość kontynuowania średniookresowej zniżki. Szczególnie dlatego, że nie udał się trwały powrót MACD powyżej poziomu równowagi, a inne oscylatory (m.in. RSI, cenowy ROC i Ultimate) wygenerowały wstępne sygnały sprzedaży.
Najbliższe wsparcie to wspomniany poziom 1640 pkt; niżej będzie nim dołek z maja, co przekłada się na 1600 pkt na indeksie. Najbliższe opory stanowić będą obie średnie kroczące (z 15 i 45 sesji) i znajdująca się ponad nimi podażowa linia kanału trendowego (1735 pkt w dniu wczorajszym). Generalnie okolica górnego ograniczenia formacji może stanowić istotny opór, gdyż dodatkowo składają się na nią (bagatelizowana już przez część techników) luka bessy z 10 maja oraz seria świec z końca czerwca i fatalna świeczka z poniedziałku. Przełamanie tej strefy (a jednocześnie załamanie formacji flagi, szczególnie dobrze widocznej na wykresie tygodniowym) powinno zaowocować wzrostem do 1780 pkt., w co jednak, przy takim stanie rynku, bardzo wątpię.