Początek tygodnia zaowocował osłabieniem krajowej waluty. Przyczyniły się do tego poniedziałkowe wypowiedzi wicepremiera J. Hausnera o zbliżaniu się kursu euro do złotego do tzw. poziomu równowagi (4,35) oraz przestroga prezesa NBP przed możliwością przekroczenia przez dług publiczny 55% PKB w 2004 r.

Konfrontacja rynkowa to zamykanie pozycji na złotym. Euro wzrosło z 4,4350 do 4,4770 zł, dolar z 3,5650 do 3,6160 zł. Odchylenie od parytetu podczas wtorkowej sesji zmniejszyło się z 5,7% do 4,9% po mocnej stronie. Publikacja danych o produkcji za czerwiec potwierdziła wzrost w ujęciu rocznym. Jednak dane cen produkcyjnych w przekroju miesięcznym pokazały spadek o 0,2%. Czekając na piątkowe informacje o inflacji bazowej za czerwiec, pozostawiamy już ocenę siły presji inflacyjnej członkom RPP.

Na światowym rynku, po nieoczekiwanym wzroście niemieckiego indeksu oczekiwań ekonomicznych ZEW, nastąpiło tymczasowe odwrócenie notowań euro wobec dolara. Wspólna waluta przełamała poziom 1,24 USD i doszła do silnego wsparcia przy 1,2350. Umocnienie amerykańskiej waluty było związane z oczekiwaniem na wtorkowe przemówienia szefa Fed Alana Greenspana. Jednak umiarkowana inflacja oraz mniejszy popyt na amerykańskie aktywa odsuwają prawdopodobieństwo podwyżek stóp w USA na dalszy plan. To pozwala przypuszczać, że wsparcie zostanie obronione