Mimo że wciąż pozostaje jeszcze wiele niewiadomych, sytuacja techniczna WIG20 zaczyna ulegać poprawie. Od pewnego już czasu coraz więcej czynników wskazuje, że trwającej od połowy maja konsolidacji nie należy rozpatrywać jako korekty fali spadkowej z kwietnia i maja. Przede wszystkim z tego względu, że konsolidacja trwa już ponad 2 miesiące, podczas gdy wcześniejsze spadki zajęły niewiele ponad miesiąc. WIG20 już trzeci raz odbił się od średniej kroczącej z 200 sesji. Do tego doszedł ostatni sukces byków, którym udało się przebić linię trendu spadkowego, poprowadzoną po szczytach z kwietnia oraz przełomu czerwca i lipca.

Z drugiej strony, WIG20 nie zdążył się jeszcze zmierzyć z kluczowym oporem wynikającym ze szczytu z 29 czerwca - 1736 pkt. Na razie udało się jedynie pokonać mniej ważny szczyt z 9 lipca - 1712 pkt. Szanse byków na przetestowanie bariery na wysokości 1736 pkt wydają się spore. Oscylatory nie osiągnęły jeszcze znacznego wykupienia, więc ryzyko pozostaje umiarkowane. Pytanie jednak, czy nawet pokonanie ostatniego szczytu da impuls do trwałej zwyżki. Nic nie gwarantuje przecież, że nie powtórzy się sytuacja z końca czerwca. Wówczas WIG20 po przebiciu oporu na poziomie 1702 pkt zdołał wspiąć się jedynie o ok. 30 pkt, po czym spadł znacznie poniżej pokonanego wcześniej szczytu. Powtórka takiego scenariusza jest niewykluczona także z uwagi na to, że trendy od początku tego roku są nietrwałe i przerywane silnymi korektami. Być może przełomem okażą się sygnały płynące z tygodniowego MACD. Jeśli wszystko pójdzie po myśli byków i pokonany zostanie szczyt na poziomie 1736 pkt, to tygodniowy MACD powinien już niebawem dać sygnał kupna - po raz pierwszy od marca. Ale to na razie tylko spekulacje.

Nadzieję na kontynuację zwyżki WIG20 dają notowania m.in. KGHM i TP. Obie te spółki pokonały już - w przeciwieństwie do indeksu - szczyty z czerwca. Warto też obserwować kurs PKN Orlen, który przy wsparciu ze strony długoterminowej linii trendu wzrostowego zbliżył się do historycznego maksimum (30,8 zł).