Sprawa dotyczy kontraktów, które firma realizowała przed czterema laty w Iraku w ramach firmowanego przez ONZ programu "ropa za żywność" (od pewnego momentu obejmował nie tylko dostawy żywności, ale też inwestycje w infrastrukturę). W prowadzonym od kwietnia śledztwie spółka na razie ustaliła, że obok zwyczajowej prowizji jeden z pośredników otrzymał od niej w sumie 4,2 mln funtów w gotówce, a płatności dokonano na żądanie irackich klientów.

"W śledztwie nie udało się jeszcze ustalić końcowych adresatów płatności przekazanych pośrednikowi" - czytamy we wczorajszym oświadczeniu zarządu spółki. "Dlatego też nie można wykluczyć, że pieniądze mogły trafić w ręce irackich władz". O finansowanie reżimu Husajna oskarżyła firmę w kwietniu brytyjska prasa, powołująca się na amerykańskie źródła. Wówczas Weir dementował te doniesienia.

Zdaniem analityków, trudno przewidywać konsekwencje dla spółki, dopóki nie zapadną decyzje dotyczące ewentualnych kar. Najprawdopodobniej jednak afera zaważy na jej reputacji. Weir od wielu lat działa na Bliskim Wschodzie i cieszy się tam uznaniem.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że ze szkocką spółką związany jest George Robertson, były sekretarz generalny NATO. Zasiadł on w radzie nadzorczej Weira w lutym tego roku, czyli zaraz po tym, gdy przestał pełnić funkcję szefa w Sojuszu Północnoatlantyckim.

Bloomberg, Reuters