Wczorajsza sesja wypadła bardzo słabo. Niskie otwarcie indeksu WIG20 nie stanowiło bynajmniej zachęty do kupna akcji i w rezultacie rynek zaczął się osuwać. I choć wyprzedaż nie była gwałtowna, to jednak na tyle systematyczna i skuteczna, ze WIG20 zamknął utworzoną dzień wcześniej lukę hossy. Taka sytuacja oznacza natomiast, ze średnioterminowy trend boczny nadal obowiązuje i jak na razie nie należy oczekiwać żadnych niespodzianek.

Barierę dla wzrostu stanowi nie tylko górne ograniczenie bocznego kanału (1720-1730 pkt), ale także średnia krocząca ze 100 sesji (1725 pkt), która bezbłędnie wręcz ostudziła zapał kupujących. Niemoc byków przy próbie pokonania tych barier jest jeszcze bardziej widoczna na wykresie tygodniowym, gdzie indeks WIG20 po raz kolejny nie zdołał przebić średniej kroczącej z 15 sesji (1705 pkt). Szanse na jej pokonanie dzisiaj są raczej nikłe, tym bardziej, że obroty podczas wczorajszych spadków były całkiem przyzwoite.

Obecnie, z perspektywy krótkoterminowej, znaczenie ma to, czy indeks zdoła się utrzymać powyżej 45-sesyjnej średniej kroczącej, jaka wyznacza wsparcie na wysokości 1686 pkt. Jeżeli byki będą w dalszym ciągu tak słabe, jak pokazała wczorajsza sesja, i indeks złamie tą barierę popytową wówczas nastąpi powrót w okolice dolnego ograniczenia kanału, tj. do poziomów 1630-1650 pkt.

Na taki scenariusz zdaje się wskazywać Stochastic Oscillator, który dotarł już po ostatnim wzroście do strefy wykupienia. Dość słabo wypada także wskaźnik impetu, który odbił się od swojej linii równowagi w dół, co także nie jest najlepszym zwiastunem na najbliższe sesje. Neutralnie natomiast prezentują się Ultimate Oscillator, MACD i Price ROC.

Wydaje się więc, że najbliższa perspektywa pozostaje nieciekawa i szanse na jakąkolwiek zmianę w tym zakresie są niewielkie. Dlatego też najlepszą strategią wydaje się obecnie gra na szerokość kanału bocznego, gdyż ta strategia sprawdziła się już cztery razy, a wczorajsza sesja stanowi dla niej kolejne uzasadnienie.