W kiepskich nastrojach inwestorzy zakończyli wczorajszą sesję. Wrześniowe futures na WIG20 straciły niemal 1,2%. Nadzieje, że było to tylko chwilowe osłabienie może podtrzymywać niewielki wolumen (mniejszy niż 10 tys. kontraktów). Z drugiej jednak strony niedźwiedzie pokazały, że nic sobie nie robią z oznak siły kupujących, do jakich można było zaliczyć środową lukę hossy. Spadek poniżej jej dolnego ograniczenia w trakcie wczorajszych notowań można odebrać jako złowieszczy sygnał, ale należy pamiętać, że od blisko trzech miesięcy rynek znajduje się w trendzie bocznym.

Równie dobrze więc dziś możemy oczekiwać wygranej popytu. Sytuację inwestorów poszukujących okazji do zawarcia transakcji pogarsza fakt, że stosunkowo niska jest wysokość ruchu horyzontalnego. Wyjątkowo mała jak na ostatnie czasy jest także zmienność, która liczona 10 sesyjnym wskaźnikiem ATR wynosi mniej niż 1,5%. Po raz ostatni takie poziomy można było obserwować rok temu. W obliczu tych faktów nie pozostaje nic innego, jak przyglądać się całej sytuacji z boku. Poziomy, których pokonanie warunkuje powrót na rynek, znajdują się na wysokości 1630 pkt i 1730 pkt.

Nieznaczne ożywienie można zaobserwować na rynku kontraktów terminowych na dolara. Ostatnie sesje charakteryzują się zwiększonym wolumenem obrotu i najwyższą od roku liczbą otwartych pozycji. Jest to wynikiem zapoczątkowanego w maju silnego trendu spadkowego tej waluty. Wprawdzie powoli przestają go potwierdzać mocno wyprzedane wskaźniki techniczne, to jednak otwieraniu długich pozycji nie sprzyja fakt, iż niedawno przebite zostało istotne średnioterminowe wsparcie. Obecna zwyżka może być tylko ruchem powrotnym do niego.