Zapowiada się, że 2004 rok będzie bardzo trudny dla towarzystw sprzedających ubezpieczenia turystyczne. Wysoki kurs euro już od początku roku zniechęcał do zagranicznych wojaży. W oczywisty sposób przełożyło się to na liczbę sprzedanych polis przez krajowe zakłady ubezpieczeń.
Winna Unia
Tylko w I kwartale, według danych nadzoru, klienci indywidualni kupili o 7,61% mniej tzw. ubezpieczeń świadczenia pomocy w podróży (średni kurs euro wynosił wówczas 4,77 zł). Nie ma jeszcze danych za I półrocze, ale wszystko wskazuje na to, że negatywny trend utrzyma się i może nawet pogłębi w trakcie letnich miesięcy. Według ubezpieczycieli, powodów może być przynajmniej kilka. Po pierwsze, choć złoty ostatnio się umocnił, to ciągle jednak dość dużo płacimy za euro (według piątkowego fixingu NBP kurs wynosił 4,43 zł). Powoduje to, że zainteresowanie wyjazdami zagranicznymi jest wśród Polaków nadal niskie. Po drugie, spadek sprzedaży polis turystycznych ma związek z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Po 1 maja nasi obywatele opłacający składkę na obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne mogą korzystać "bezpłatnie" z podstawowej opieki we wszystkich krajach członkowskich.
Bezrobotni agenci
Dostęp do usług jest możliwy na podstawie formularza E-111, który wydawany jest przez oddziały Narodowego Funduszu Zdrowia. Zainteresowanie jest spore i monitorowane przez firmy ubezpieczeniowe. - Wiemy, że tylko w maju i czerwcu wydano ok. 220 tys. formularzy - poinformowano nas w biurze prasowym Warty. Można założyć, że osoby, które pobrały formularze, raczej nie kupią dobrowolnych ubezpieczeń. Tym bardziej że ze względu na wysoki kurs euro, ich ceny znacznie podskoczyły (według danych nadzoru, w I kwartale średnia składka na polisę wzrosła o 27%).