Powody, dla których wszyscy oczekują teraz na podwyżkę stóp, są jasne - inflacja na koniec czerwca przekroczyła 4,4%, czyli wyskoczyła ponad cel, postawiony przez Radę Polityki Pieniężnej. Poza tym RPP boi się, wzrostu oczekiwań inflacyjnych, co mogłoby jeszcze bardziej przyspieszyć wzrost cen. Dlatego analitycy nie mają wątpliwości - podwyżka będzie, i to najprawdopodobniej o 50 pkt bazowych. Jednak w kwestii, kiedy podwyżka nastąpi, analitycy nie są już tacy zgodni.

Część spodziewa się, że podwyżka nastąpi w lipcu. Przemawia za tym wysoka inflacja w czerwcu, wyższa od oczekiwanej sprzedaż detaliczna i szybki wzrost gospodarczy. A także - na co wskazują analitycy - wypowiedzi członków RPP, którzy ostatnio dość często mówili o konieczności zwalczenia inflacji. Tymczasem ta, co wynika z prognoz, w lipcu będzie jeszcze wyższa niż w kwietniu i sięgnie 4,7-4,8%.

Jednak pozostali analitycy zwracają uwagę, że wzrost inflacji, z jakim mamy do czynienia, to efekt szoków zewnętrznych, czyli przede wszystkim wyższych cen żywności. Tymczasem tempo ich wzrostu zmalało - w I połowie lipca żywność już nie drożała. Jest szansa, że w II połowie miesiąca zacznie tanieć. Wprawdzie inflacja nie spadnie jeszcze w lipcu, ale może zacząć się obniżać już w sierpniu. Jeśli więc Rada podniesie stopy, może zaszkodzić gospodarce, a na zmiany cen i tak nie będzie miało to wpływu.

Dlatego część ekonomistów spodziewa się, że Rada wstrzyma się z decyzją w lipcu i poczeka na dane sierpniowe. Wtedy będzie już dokładniej wiadomo, jak szybko będą rosły ceny oraz jak rozwija się nasza gospodarka. Wówczas może dojść do podwyżki stóp.

Analitycy spodziewają się także, że lipcowa czy sierpniowa podwyżka nie będzie ostatnią w tym roku. Jesienią ma nastąpić kolejna. Najprawdopodobniej będzie ona już mniejsza, czyli o 25 pkt bazowych. Możliwe jest jednak, że wyniesie całe 50 pkt bazowych, jeśli inflacja będzie nadal wysoka.