Zaledwie 5612 kontraktów wyniósł poniedziałkowy wolumen na wszystkich seriach futures na indeks WIG20. Jest to wprawdzie o 800 sztuk więcej niż w piątek, ale i tak to wyjątkowo mała ilość. Jeżeli podobna aktywność będzie się utrzymywała przez kolejne tygodnie, to w tym roku nie ma co liczyć na kolejny rekord obrotów. W ubiegłym roku wyniosły on prawie 4,12 mln kontraktów. W tym, po prawie 7 miesiącach, zbliżają się do 2,2 mln. Trzeba pamiętać, że za sukces 2003 r. odpowiedzialnych było ostatnich 6 miesięcy, kiedy to dzięki dużej zmienności instrumentu bazowego obserwowano rekordową aktywność inwestorów.
Aby w tym roku wspiąć się jeszcze wyżej, nie wystarczy więc powrót wolumenu do przeciętnego poziomu. Potrzebne są kolejne dzienne rekordy, a na to się na razie nie zanosi. Wrześniowa seria utknęła w blisko 3-miesięcznym trendzie bocznym i z dnia na dzień charakteryzuje się mniejszą zmiennością. Ta natomiast destrukcyjnie wpływa na chęć do otwierania pozycji. Sytuacja może się zmienić dopiero w chwili, kiedy notowania wybiją się z horyzontu. Do tego potrzebna jest zwyżka ponad 1730 pkt lub spadek poniżej 1630 pkt.
Analizując wykresy pozostałych klas kontraktów trudno znaleźć taką, która zachęcałaby teraz do otwierania pozycji. Warto natomiast obserwować kilka z nich, z racji bliskości wsparć lub oporów, których przełamanie powinno rozpocząć nowy trend. Tu wymienić można np. futures na Pekao. Istotne wsparcie znajduje się 1,5 zł poniżej poniedziałkowego zamknięcia w okolicy 113 zł. Przełamanie tego poziomu powinno obniżyć kurs o przynajmniej 10 zł. Udana obrona pozwoli natomiast na zwyżkę do około 126 zł, gdzie opór wyznaczają szczyty z czerwca.