Reklama

Budżet to sprawa podstawowa

Z Mirosławem Gronickim, ministrem finansów, rozmawia Daniel Matolicz

Publikacja: 28.07.2004 08:00

Jakie najważniejsze zadania na ten rok wpisał Pan do swojego kalendarza?

Budżet. To jest podstawowa sprawa. Musimy po pierwsze porządnie wykonać budżet tegoroczny, zmniejszyć potrzeby finansowe, które są ogromne, a poza tym przygotować porządnie budżet na rok następny. Taki, który z jednej strony nie dławiłby gospodarki, z drugiej - nadmiernie nie psułby tej gospodarki.

W jaki sposób można zmniejszyć potrzeby finansowe?

Przede wszystkim prawdopodobnie uda się prywatyzacja. Ja będę parł ku temu, aby prywatyzacja PKO BP była skuteczna. Poza tym będę się starał pozyskiwać pieniądze nie tylko z podatków, ale też z różnych innych źródeł. Sprzedając różne rzeczy, które są do sprzedania, i które są w gestii Ministerstwa Finansów. Kolejna sprawa - trzeba będzie lepiej zarządzać rynkiem publicznym. Mamy też jeszcze trochę pieniędzy na tak zwanym depozycie rządowym, i to też trzeba będzie odpowiednio wykorzystać, aby rząd miał określone zasoby finansowe i jednocześnie, żeby nadmiernie nie pożyczać, po naprawdę wygórowanych już w tej chwili stopach procentowych.

Gdzie jeszcze będzie Pan szukał oszczędności?

Reklama
Reklama

Oszczędności w wydatkach zawsze się znajdą. W przyszłym roku będziemy sprawdzać pod tym względem każdy rodzaj działalności, który interesuje Ministerstwo Finansów. Zaczniemy od tych najbardziej istotnych, czyli wydatków na świadczenia społeczne. Bo my naprawdę nie wiemy, na co wydaje KRUS, na co wydaje ZUS. Nie wiemy, jaka jest struktura tych wydatków.

Ile można w wyniku tych działań, o których Pan mówi, pozyskać?

Potrzebuję w tej chwili kilku miliardów złotych, żeby zamknąć budżet w przyszłym roku.

Panie Ministrze, już kilka dni po nominacji wicepremier Jerzy Hausner postawił Panu dość trudne zadanie na przyszły rok - ograniczenie deficytu budżetowego do 35 miliardów złotych. To się uda?

Deklarowałem, że będę starał się minimalizować deficyt budżetowy, czyli potrzeby pożyczkowe sektora publicznego. Co z tego, że obniżę np. deficyt w budżecie centralnym, jeżeli instytucje, które są poza nim, będą zmuszone do pożyczania pieniędzy? Natomiast to, czy deficyt wyniesie 35 mld zł, czy 33 albo 29, będzie wynikać z całej symulacji budżetu. Nie tylko strony wydatkowej, ale również strony dochodowej.

Jaki będzie ten rok pod względem wzrostu gospodarczego?

Reklama
Reklama

Na początku roku prognozowałem, że będzie to około 6% PKB. Natomiast po tej niespodziance cenowej, którą mamy od ładnych paru miesięcy, spodziewam się, że wzrost może być trochę niższy. Pod warunkiem oczywiście, że nic się nie stanie z eksportem. Jestem dość ostrożnym optymistą. Uważam, że ok. 6% uzyskamy.

Jak będzie z inflacją?

Kiedy w poprzednim wcieleniu koledzy pytali, jaki jest twój przedział dla inflacji na koniec roku, powiedziałem od 2,5 do 7%, bo taka była niepewność co do tego, co się będzie działo z inflacją. Tak teraz spodziewam się, to jest teraz chyba taką powszechną opinią wśród analityków, że inflacja stopniowo zacznie spadać. Przy czym raczej to będzie powyżej 4% pod koniec roku.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama