Do końca niekorzystnego dla rynku akcji okresu roku pozostało jeszcze 3 miesiące. Nawet gdyby lekceważyć sezonowe prawidłowości, to oferta publiczna akcji PKO BP stanowić powinna dla polskiego rynku akcji kotwicę trudną do zerwania. Swoją drogą dziwi pomysł sprzedawania dużej oferty w okolicach października, który jest na naszym rynku i na giełdach zachodnich tradycyjnie tym miesiącem roku w trakcie, którego można się spodziewać sezonowego minimum cen. Gdyby rynki chciały zachować się konwencjonalnie, to kupno akcji w okolicach trwania oferty PKO BP (pod koniec października?) powinno być dobrym posunięciem przynajmniej na kilka miesięcy. Co jednak rynek akcji będzie porabiał do października? W zachowaniu WIG20 z okresu minionych kilku miesięcy można dopatrywać się mniej lub bardziej wiernej kopii wiosenno-letnich okresów z lat 1997, 1998, 2000 czy też 2002 r. W każdym z tych przypadków niezależnie od skali, dokładnego terminu i kształtu letniego wzrostu korygującego wiosenny spadek jesienią rynek trafiał na niskie poziomy, z których rozpoczynała się mniej lub bardziej silna sezonowa zwyżka.

Obecną fazę cyklu można opisać jako inflacyjną część spowolnienia gospodarczego (bo poziom aktywności gospodarczej z marca i kwietnia raczej nie zostanie już w tym cyklu powtórzony, jeśli wziąć pod uwagę wzmocnienie złotego, które się dokonało i trend stóp procentowych). Inwestowanie w akcje w tej fazie cyklu jest oczywiście obarczone dużym ryzykiem. Sądzę, że podjęcie tego ryzyka opłaca się rozważać najwcześniej po znalezieniu się WIG20 w strefie 1400-1530 pkt.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy za najbardziej prawdopodobny scenariusz uważałem powtórkę 1987 roku, kiedy to gwałtowny nawrót inflacji (i spadek dolara/wzrost cen surowców) wywołał wzrost stóp, którego w końcu nie wytrzymały przewartościowane rynki akcji. Analogiczne do tego z 2002 roku zachowanie głównych indeksów w USA pozwala nadal dopuszczać taką możliwość, ale ciągle pozytywny wpływ cyklu prezydenckiego i wsparcie dla gospodarki ze strony bardzo niskich realnych stóp procentowych pozwala liczyć się z mniej spektakularną wersją wydarzeń zakładającą obronę wsparcia w strefie 1400-1530 pkt.