Mirosław Gronicki, nowy minister finansów, zapowiada, że będzie się starał ograniczyć potrzeby pożyczkowe państwa, i to jeszcze w tym roku. Czy będzie to możliwe? Zdaniem analityków, tak. Ten rok jest wyjątkowo dobry pod względem dochodów i będą one w rezultacie wyższe niż to planował rząd. O ile?
- To może być 3-4 mld zł - powiedział Marek Zuber, główny ekonomista TMS. - Jednak jeśli dochody nadal będą tak dobre jak w I połowie roku, to ta nadwyżka może wynieść nawet 6-7 mld zł.
Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku, stwierdził: - Dodatkowe dochody mogą wynieść 6-8 mld zł.
Skąd ta nadwyżka? Przede wszystkim - z wyższych od zaplanowanych wpływów z podatku od firm. Do końca czerwca z tego źródła do budżetu wpłynęło 5,7 mld zł, czyli 60% kwoty zaplanowanej na cały rok. Poza tym, nieźle wyglądają wpływy z podatków pośrednich (47,8 mld zł, czyli 46,2% planu). Na dodatek - na co zwracają uwagę ekonomiści - wzrost gospodarczy w tym roku będzie wyższy od założonych w budżecie 5% PKB. A większy wzrost oznacza większe wpływy do kasy państwa.
Jednak nie ma co liczyć, że uda się znacznie ograniczyć deficyt budżetowy w tym roku. Ma on - zgodnie z planem - wynieść 45,3 mld zł. Ekonomiści twierdzą, że z powodu nadchodzących wyborów politycy zdecydują się na zwiększenie wydatków państwa.