W pierwszych trzech miesiącach 2004 r. wzrost gospodarczy w Stanach Zjednoczonych wyniósł 4,5%, choć wstępnie informowano o 3,9%. Analitycy zakładali, że II kwartał przyniesie spowolnienie tempa wzrostu, ale opublikowane dane negatywnie ich zaskoczyły. Oczekiwali bowiem zwyżki o ok. 3,7%. Główny powód wyraźnie gorszych od oczekiwanych wyników gospodarki to spadek tempa wzrostu popytu konsumpcyjnego w II kwartale, do zaledwie 1%, czyli najniższego poziomu od trzech lat. Amerykanie mniej wydawali reagując przede wszystkim na wysokie ceny paliw.
- Wprawdzie wzrost gospodarczy nieco się zmniejszył, ale wciąż gospodarka rozwija się w dobrym tempie - uspokajał jednak, cytowany przez Bloomberga, Joel Naroff, prezes amerykańskiego instytutu ekonomicznego Naroff Economic Advisors. Jego zdaniem, drugie półrocze powinno przynieść ponowny wyraźny wzrost inwestycji, zwłaszcza ze strony przedsiębiorstw, dzięki czemu PKB będzie mógł zwiększać się szybciej.
Ekonomiści przywołują też słowa szefa Fed Alana Greenspana, który w ubiegłym tygodniu powiedział w Kongresie, że gospodarka "otrząśnie się z przejściowych problemów" i w II półroczu znów będzie się bardzo dynamicznie rozwijać. Tym samym zapowiedział systematyczne podnoszenie stóp przez bank centralny. W ponownym rozpędzeniu amerykańskiej lokomotywy powinna pomóc też poprawa sytuacji na rynku pracy. W tym roku za Atlantykiem przybyło już 1,3 mln etatów. Nowi zatrudnieni przyczynią się do wzrostu wydatków konsumpcyjnych w 70% odpowiadających za wzrost gospodarczy w USA.
Z uwzględnieniem inflacji PKB Stanów Zjednoczonych wyniósł w II kwartale 10,8 bln USD. Bez uwzględnienia zmian cen sięgnął 11,6 bln USD, co oznacza 6,3-proc. zwyżkę w skali roku, wobec 7,4-proc. wzrostu w I kwartale.
Na cały 2004 roku ekonomiści wciąż prognozują zwyżkę amerykańskiego produktu krajowego o 4,5%, co byłoby najlepszym wynikiem od 1999 roku.