Reklama

Spółki wydłużają czas pracy

Coraz więcej europejskich spółek, zachęconych decyzjami podjętymi przez firmy z Niemiec, planuje wydłużenie czasu pracy przy jednoczesnym utrzymaniu wynagrodzeń na dotychczasowym poziomie bądź ich niewielkich podwyżkach. Czy to grozi wzrostem liczby strajków organizowanych przez związki zawodowe?

Publikacja: 03.08.2004 08:11

Sygnał dla europejskich spółek dały firmy niemieckie. W ostatnim czasie porozumienie z pracownikami w sprawie wydłużenia czasu pracy osiągnęły takie przedsiębiorstwa, jak DaimlerChrysler, Siemens czy Robert Bosch. We wszystkich przypadkach zarządy wynegocjowały znaczne ustępstwa jeśli chodzi o podwyżki płac.

Firmy wykorzystują dobre warunki do podejmowania takich niepopularnych decyzji. Wzrost gospodarczy na Starym Kontynencie wciąż pozostawia wiele do życzenia. Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że w tym roku PKB w krajach strefy euro wzrośnie o 1,7%. To o około połowę mniej, niż przewiduje dla Stanów Zjednoczonych, Japonii czy Wielkiej Brytanii. Bezrobocie na terenie krajów unii walutowej wynosi teraz średnio 9,9%, najwięcej od 1999 r. Zarządy spółek mają też znakomite możliwości negocjacji. Ostrzegają, że w razie braku porozumienia z pracownikami, przeniosą produkcję za granicę do krajów o tańszej sile roboczej. Tak było np. w przypadku DaimlerChryslera, który groził przeniesieniem jednej z fabryk do Republiki Południowej Afryki.

W ślad niemieckich firm zamierza podążać coraz więcej europejskich przedsiębiorstw. Na wrzesień rozpoczęcie negocjacji ze związkami zawodowymi w sprawie wynagrodzeń planują inni potentaci zza naszej zachodniej granicy, tacy jak Volkswagen i MAN. We Francji, gdzie tygodniowy czas pracy wynosi 35 godzin, wydłużyć czas pobytu pracowników w firmie chce producent kabli Nexans.

Od 1970 r. liczba godzin pracy spadła w Unii Europejskiej o 17% - wynika z szacunków OECD. Firmy redukowały czas pracy przynajmniej pięć razy. W ub.r. przeciętny Niemiec przepracował 1446 godzin, a Francuz 1453 godziny. W Stanach Zjednoczonych liczba ta wyniosła 1792 godziny. Stąd europejskie firmy dość śmiało rozpoczynają trudne negocjacje z pracownikami. Tym bardziej, że rola związków zawodowych i gwałtowność protestów słabnie. Pomiędzy 1980 r. a 2000 r. udział pracowników firm należących do związków spadł w Niemczech z 35% do 25%, a we Francji z 18% do 10%.

Według, cytowanego przez agencję Bloomberg, Harleya Shaikena, profesora University of California w Berkeley, obecne zmiany na rynku pracy w Europie są podobne do tych, jakie zachodziły w latach 80. ubiegłego wieku w amerykańskim przemyśle motoryzacyjnym. Wówczas rosnąca konkurencja ze strony firm japońskich zmusiła amerykańskich potentatów do wydłużenia czasu pracy.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama