Od połowy maja wykres kontynuacyjny kontraktów terminowych znajduje się w stanie korekty, która ma kształt lekkiego trendu wzrostowego. Dolne ograniczenie kanału trendu przebiega aktualnie na wysokości 1650 pkt. Natomiast górny zakres wahań ograniczony jest przez poziom około 1730-1740 pkt. Wczorajsza sesja nie zmieniła średnioterminowego obrazu rynku. Wahania kursu kontraktów na WIG20 okazały się niewielkie, a wolumen obrotów przyjął wartości odnotowywane w okresach przedświątecznych.

Średnioterminowy trend boczny ma się dobrze i na razie nie widać sygnałów zapowiadających zakończenie ponad dwumiesięcznego marazmu. Wiadomo, że taka sytuacja nie może trwać wiecznie i każdy kolejny dzień bezruchu zwiększa prawdopodobieństwo wybicia. Pomimo to trudno oczekiwać istotnych zmian w najbliższych dniach. Interesująco przedstawia się na tym tle wskaźnik ADX, który w ostatnich dniach przyjmował najniższe wartości w historii - z podobną sytuacją mieliśmy wcześniej do czynienia w połowie 1998 roku oraz na wiosnę 1999 roku. W pierwszym przypadku kryzys rosyjski wepchnął kurs w otchłań bessy, natomiast w drugim mieliśmy do czynienia z wybiciem górą. Historia nie daje więc jednoznacznej wskazówki.

Starając się określić przyszły kierunek ruchu warto przeanalizować argumenty za i przeciw hossie. Wzrost zagrożenia atakami terrorystycznymi w USA, niekorzystna sytuacja techniczna głównych indeksów amerykańskich, zaostrzająca się polityka pieniężna w Polsce i USA oraz zbliżające się prace nad przyszłorocznym budżetem raczej negatywnie wpływają na notowania. Szale na stronę hossy przechylić jedynie mogą bardzo dobre wyniki za II kwartał.