Na początku tygodnia Komisja podała, że śledztwo, które dotyczy klubów z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch, Hiszpanii i Francji, jest we wstępnej fazie. - Futbol jest działalnością gospodarczą, która niesie ze sobą wiele skarg i musimy się tym zająć - stwierdził Tilman Lueder, rzecznik Mario Montiego, komisarza ds. konkurencji. Lueder poinformował, że władze krajów przedstawiły odpowiedzi na zapytanie o pomoc udzielaną klubom, za każdym razem upierając się, że działały zgodnie z prawem. Brukselskich urzędników interesują przede wszystkim transakcje dotyczące klubowych nieruchomości i przypadki pomocy publicznej przy wznoszeniu stadionów, udział państwa w finansowaniu środków bezpieczeństwa podczas spotkań, a także ulgi podatkowe przyznawane klubom.
Jeden z wątków śledztwa dotyczy potencjalnego przyszłego rywala krakowskiej Wisły w eliminacjach do Ligi Mistrzów - Realu Madryt. Klub z hiszpańskiej stolicy dzięki transakcjom swoimi nieruchomościami z lokalnymi władzami zdołał wyjść z gigantycznych długów, a nawet mógł pozwolić sobie na ściągnięcie plejady piłkarskich gwiazd. Komisja chce sprawdzić, czy nie doszło przy tym do nadużyć.
Jak donosi "Financial Times", powołując się na anonimowego urzędnika z Brukseli, Komisja zrezygnowała z kilku wątków śledztwa. Zamknęła m.in. sprawę pieniędzy przekazanych przez władze Niemiec monachijskiemu Bayernowi na budowę nowego stadionu, uznając, że beneficjentem nie był klub, ale społeczeństwo.
To nie pierwszy raz, gdy Bruksela wzięła się za europejskie potęgi piłkarskie. Przed rokiem Komisja badała zgodność z unijnym prawem uchwalonej we Włoszech ustawy "Salva Calcio", pozwalającej zadłużonym klubom rozłożyć nierzadko astronomiczne koszty utrzymania zawodników na długi okres. Okazało się, że ustawa gwałciła unijne przepisy o zakazie pomocy państwowej i była niezgodna z europejskimi zasadami rachunkowości. Włoscy legislatorzy musieli dokonać niezbędnych poprawek. Pikanterii całej sprawie dodawał fakt, że właścicielem AC Milan, triumfatora Champions League w sezonie 2002/2003, jest premier Włoch Silvio Berlusconi.
Wiele klubów w Europie podlega surowym regulacjom, ponieważ ich akcje notowane są na giełdach. Na parkiecie w Londynie można handlować walorami m.in. Manchesteru United, a w Mediolanie m.in. Lazio i Juventusu.