Zdaniem przedsiębiorców, przepisy, które obowiązują od lipca ub.r., zamiast zlikwidować bariery, wprowadziły dodatkowe. Unieważniły np. miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego sprzed 1995 roku. To, w jaki sposób zostaną wykorzystane tereny, które zostały pozbawione takich planów, stało się zależne od uznania urzędników.

- O sposobie zagospodarowania przestrzennego zaczęli w Polsce decydować urzędnicy, a nie urbaniści - komentuje Ryszard Kowalski, ekspert PKPP.

- Projekt idzie w dobrym kierunku - ocenia Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji.

Według R. Kowalskiego, w tym zakresie projekt proponuje lepsze rozwiązania. Prawa własności mogą być ograniczone w imię ładu przestrzennego tylko na podstawie powszechnie obowiązujących przepisów, a nie decyzji urzędników.

Jednak w opinii PKPP, choć projekt idzie w dobrym kierunku, konieczne są pewne korekty. Nie do zaakceptowania jest np. propozycja rozkładania planów przeznaczenia na etapy. Plany gminne nie mogą bowiem być uchwalane w częściach - uważają przedsiębiorcy.