W środę na czołowe giełdy światowe znów na pierwszy plan powrócił temat wyników finansowych spółek. Inwestorzy już zapomnieli nieco o ostrzeżeniach związanych z atakiem terrorystów na instytucje finansowe, powoli powszednieje im już też temat związany z wysokimi cenami ropy. Choć wczoraj z pewnością niepokój mogły wzbudzić prognozy mówiące, że notowania tego surowca mogą wzrosnąć nawet do poziomu 50 USD za baryłkę. Obecnie ceny ropy na świecie kształtują się w przedziale 40-45 USD.
Nowojorskie indeksy rozpoczęły wczorajsze sesje od spadku. Dow Jones Industrial Average zyskał do godz. 22.00 naszego czasu 0,06% a mierzący koniunkturę w branży high-tech - Nasdaq Composite - spadł o 0,23%. Niepokój inwestorów tym razem wzbudziły prognozy spółek, zwłaszcza z branży high-tech. Dotyczyło to m.in. firmy internetowej InterActive Corp. (jej właściciel Barry Diller zarobił w ub.r. najwięcej spośród wszystkich amerykańskich prezesów, bo aż 156 mln USD), która obniżyła prognozę zysku operacyjnego w 2004 r. Pojawiły się też złe wieści dla właściciela najbardziej popularnego portalu internetowego - Yahoo!. Jordan Rohan, analityk Schwab SoundView Capital Markets, obniżyły prognozę przychodów firmy w III i IV kwartale br. Jego zdaniem, w II półroczu spadną wydatki na reklamę on-line.
Również europejskie spółki z branży nowoczesnych technologii nie mogą uznać środowych notowań za udane. Walory takich firm, jak STMicroelectronics czy Infineon staniały wyraźnie po tym, jak analitycy UBS obniżyli im obu rekomendację z "tak jak rynek" do "redukuj". Powód? Perspektywa spadku cen półprzewodników. Taniały też bardzo walory firm z branży motoryzacyjnej - w tym przypadku powodem były rosnące ceny ropy, które pośrednio ograniczają popyt na samochody. Środa była również złym dniem dla branży finansowej. Wyniki gorsze od oczekiwań przedstawili tacy potentaci ze Starego Kontynentu, jak Credit Suisse i niemiecki Commerzbank. W takich warunkach frankfurcki wskaźnik DAX spadł o 1,38%, paryski CAC-40 o 1,18% a londyński FT-SE 100 o 0,49%.