Poprzedni rząd podjął decyzję o zakupie za ponad 5 mld USD samolotów F-16. W zamian za to USA miało zainwestować w Polsce ok. 6 mld USD. Amerykanie mieli transferować do Polski nowoczesne technologie, ułatwiać wejście z polskimi produktami na swój rynek oraz inwestować w upadające branże. Tymczasem zdaniem Polskiego Lobby Przemysłowego, korzyści dla polskich przedsiębiorstw jak nie było - tak nie ma, a bilans jest wręcz ujemny. - Jak dotąd nie rozmawiałem jeszcze z nikim z władz "obdarowanych" technologiami firm, kto przewidywałby jakieś zyski czy przyjmowanie nowych pracowników - uważa Tomasz Hypki, prezes Agencji Lotniczej Altair, ekspert PLP. Wykorzystanie szans płynących z obiecanych inwestycji okazało się bardzo trudne. A sposobów na "wyłganie" się z umów Amerykanie znaleźli kilka.
Sztuczne podwyższanie
wartości
Na poczet wartości offsetu zaliczyli swoje wcześniejsze inwestycje w polski przemysł zbrojeniowy. Tak stało się np. w przypadku zobowiązań prywatyzacyjnych w stosunku do Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego Rzeszów. Pod koniec 2001 roku Amerykanie zapowiedzieli, że w ciągu 5 lat zainwestują w zakład 70 mln USD, co pozwoli podwoić dotychczasową wartość sprzedaży (miała osiągnąć poziom 100 mln USD). Tymczasem w ubiegłym roku sprzedaż spadła, a wykazujące wcześniej zyski przedsiębiorstwo straciło ponad 40 mln złotych. To jednak, zdaniem Zbigniewa Zaborowskiego, wiceprezesa Sekcji Techniki Uzbrojenia SIMP, nie koniec, a Amerykanie także w inny sposób próbują zwiększyć wartość offsetu. Zakłady w Rzeszowie miały bowiem produkować silniki do F16. Okazało się jednak, że będzie to jedynie montaż, czyli będzie się je składać z zakupionych w Stanach Zjednoczonych modułów, a do offsetu zaliczy się wartość całego silnika.
Omijanie procedur