Złoto trochę staniało wczoraj w Nowym Jorku. Ceny spadały drugi dzień z rzędu. Główną przyczyną zniżek było umocnienie się dolara, w wyniku czego wzrosły koszty zakupu szlachetnego kruszcu przez inwestorów dysponujących innymi walutami. A to spowodowało spadek popytu na złoto.

Kurs dolara wzrósł po opublikowaniu danych z amerykańskiego rynku pracy. Liczba pierwszy raz składanych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych spadła w minionym tygodniu do poziomu najniższego od miesiąca. Wynika z tego, że gospodarka Stanów Zjednoczonych ożywiła się w lipcu po czerwcowym schłodzeniu koniunktury. Zapowiadał to szef Rezerwy Federalnej Alan Greenspan w niedawnym wystąpieniu na forum Kongresu. Mówił wtedy, że spowolnienie wydatków konsumpcyjnych "powinno być krótkotrwałe", co spowodowało wzrost kursu dolara i w rezultacie cena złota następnego dnia odnotowała pięciotygodniowe minimum.

Wczorajsze zmiany cen złota były niewielkie, bo uczestnicy tego rynku spodziewali się ponownego umocnienia dolara po dzisiejszym raporcie Departamentu Pracy. Analitycy niemal zgodnie przewidują, że poinformuje on o wzroście liczby zatrudnionych w lipcu o 240 tys. Byłoby to ponad dwa razy więcej niż w czerwcu. 2 lipca, po rozczarowujących danych za czerwiec, złoto zdrożało o 0,6%. Dzisiaj może stanieć i to jeszcze bardziej, gdyż dobra koniunktura gospodarcza umocni kurs dolara i zmniejszy atrakcyjność złota jako alternatywnej inwestycji. Na nowojorskim rynku Comex uncja złota z dostawą w grudniu staniała wczoraj o 0,3% do 396,6 USD.