Najlepszą sytuację pod względem dostaw mają firmy celulozowo-papiernicze. - Jako odbiorca strategiczny mamy dostawy zapewnione rocznymi umowami z LP - powiedział Zdzisław Urbaniak z International Paper Kwidzyn. - Na rynku papieru nie ma takiego boomu, jak w przemyśle tartacznym czy płytowym, a więc produkujemy tyle, ile w latach ubiegłych.
Gorzej wygląda już sytuacja wytwórców płyt drewnopochodnych. - Nasze firmy powinny zużyć w tym roku nieco ponad 7 mln m3 drewna - powiedział Maria Antoni Hikiert, sekretarz Stowarzyszenia Producentów Płyt Drewnopochodnych w Polsce. - W umowach zawartych z LP fabryki mają zapewnione 80% potrzebnego surowca. Na razie firmy sobie jakoś radzą, choć ceny kupowanego przez nie drewna wzrosły od początku roku o 5%.
Największe problemy ze zdobyciem drewna mają tartaki. Ta branża, bardzo rozdrobniona, nie zawiera rocznych umów na dostawy, tylko kupuje surowiec na przetargach organizowanych przez LP.
- Drewna jest za mało. Sytuacja wygląda bardzo różnie w różnych rejonach. Największy dramat jest na południu Polski, gdzie ceny drewna tartacznego wzrosły o 20% - powiedział Bogdan Czemko z Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego.
Na razie dostawy drewna są wystarczające. Tyle tylko, że dzieje się tak, bo drwale zatrudnieni przez Lasy Państwowe pracują na pełnych obrotach. W I kwartale LP wykonały 30% planu sprzedaży drewna. Jeśli będzie ono znikać z rynku w tym tempie, pod koniec roku wyczerpie się ustalony przez Lasy limit, wynoszący 26,8 mln m3 drewna. Potwierdzają to przedsiębiorcy.