W okresie przygotowawczym jak zwykle kupowano i sprzedawano graczy, negocjowano nowe kontrakty. Okres ruchów kadrowych jeszcze się nie skończył, ale badający finanse klubów Deloitte doniósł, że w całych ostatnich rozgrywkach kluby ekstraklasy wydały na transfery i podpisanie umów 852 mln funtów. To 5-proc. spadek wydatków w porównaniu z sezonem 2001-2002. Od utworzenia Premiership w 1992 roku wydatki na transfery i pensje zawsze rosły.
W ubiegłych rozgrywkach na same przejścia graczy z klubu do klubu wydatkowano 187 mln funtów (spadek o 42% w porównaniu z sezonem rok wcześniej). Analitycy rynku futbolowego cieszą się z takiej sytuacji - wydatki klubów na transfery były często zupełnie chore, nieuzasadnione klasą zawodników ani względami marketingowymi. Wzrost płac przez lata wywindował je do niebotycznych rozmiarów. Anglia stała się prawdziwą finansową mekką dla zawodników, nie zawsze wybitnych (często wręcz przeciwnie). W ekstraklasie wzrost płac futbolistów był 8-proc. Zarabiali oni w sumie 761 mln funtów. Mniej natomiast wydaje się na zakup nowych graczy. Szał zakupów obowiązywał w sezonie 2000-2001 - wydano wtedy w Premiership na nowe twarze 364 mln funtów.
"Okno transferowe" zamknięte zostanie w Anglii 31 sierpnia. Kluby wydawały do tej pory mniej, ale nie dotyczyło to londyńskiej Chelsea. Magnat finansowy z Rosji - Roman Abramowicz - szastał i szasta nadal pieniędzmi. W siedem miesięcy od objęcia władzy w klubie wydał na nowych zawodników 120 mln funtów.
Angielska ekstraklasa nadal jest najbogatszą ligą w futbolowym świecie - przychód w sezonie 2002-2003 wyniósł 1,2 mld funtów. Włoska Seria A miała przychód na poziomie 800 mln funtów.
Mimo wysokich przychodów całej ligi tylko 5 angielskich klubów zgłosiło po sezonie 2002- -2003 zysk przed opodatkowaniem. Były to Manchester United, Arsenal, Newcastle, Liverpool i Birmingham. Na wyniki finansowe wielki wpływ miały długoletnie kontrakty graczy (wielu ma klauzulę wzrostu wynagrodzenia w kolejnych latach obowiązywania umowy) i małe zyski z ruchu transferowego (szczególnie nikła sprzedaż zawodników).