W trakcie poniedziałkowej sesji notowania WIG20 niebezpiecznie balansowały przy podstawie trzymiesięcznego kanału bocznego. Poziom obrotów nie mówi na razie o nadmiernej dystrybucji, jednak w sytuacjach kryzysowych, tzn. naruszaniu kluczowych poziomów, można spodziewać się zwiększenia aktywności. Niskie wartości ADX (już poniżej 15 pkt) nakazują wciąż odrzucać jakiekolwiek sugestie ze strony wskaźników podążających za trendem. Pojawia się zbyt mnoga liczba fałszywych sygnałów - dotyczy to także średnich i krzywych uwzględniających zmienność lub odchylenia od średniej. Pod kątem indeksu pozostawałaby więc gra od bandy do bandy, czyli łapanie dołków przy wsparciu i sprzedaż w pobliżu pierwszego oporu. Strategia ta oczywiście jest obarczona pewnym ryzykiem, tym bardziej że zmienność rynku, pokazana przez np. wskaźnik ATR, czyni takie rozwiązanie również niezbyt efektywnym. Lepsze wydaje się więc teraz podejście pasywne w oczekiwaniu na wybicie. Podstawa kanału wskazuje na wsparcie przy poziomie ok. 1660 pkt. Pierwszy opór to opadająca linia, biorąca początek na szycie 29 czerwca, znajdująca się w okolicach 1710 pkt. W użytku pozostawałyby jeszcze bardzo szybkie oscylatory - Percent R jest już na granicy wyprzedania rynku, podobnie zachowuje się szybki oscylator stochastyczny.

Natomiast bardzo niepokojący obraz rysuje się na liniowym diagramie tygodniowym. Ostatnie miesiące układają się w formację flagi. Wykres WIG20 pozostaje przy jej podstawie. Również poziom obrotów w granicach samej formacji jest dla niej bardzo charakterystyczny. Blisko podstawy przebiega średnia 45-tygodniowa, więc ewentualne wyłamanie zyska bardzo mocne potwierdzenie. MACD podtrzymuje sygnał sprzedaży, schodząc teraz łagodnie w kierunku poziomu równowagi.

Warto odświeżyć w pamięci roczną cykliczność, jaka dotychczas charakteryzowała nasz rynek. Kluczowe minimum przypadało dotychczas w okolicach wrzesień - październik. Logiczny byłby tutaj więc wniosek, że kształtowanie się owego minimum powinien poprzedzać spadek.