Reklama

Olimpiada nadzieją gospodarki?

Już w najbliższy piątek w Atenach ponownie zapłonie olimpijski znicz. Przygotowywane w nerwowej atmosferze igrzyska kosztowały kilkanaście miliardów euro, ale pomogły gospodarce. Grecy liczą, że impreza przełoży się na duże zyski w branży turystycznej i pozwoli utrzymać wysokie tempo rozwoju.

Publikacja: 11.08.2004 07:58

- Jesteśmy w pełni przygotowani do igrzysk - stwierdził tydzień temu premier Grecji Kostas Karamanlis po odwiedzeniu głównego kompleksu olimpijskiego.

Koszty jak na drożdżach

11-milionowa Grecja jest najmniejszym od pół wieku krajem organizującym igrzyska olimpijskie. To widać w statystykach. Koszty imprezy, które według najnowszych szacunków ministerstwa finansów sięgną 7 mld euro, stanowią prawie 5% greckiego PKB. Początkowo zakładano, że budżet imprezy zamknie się kwotą 4,6 mld euro. Założenia okazały się jednak zbyt optymistyczne.

Główny powód wzrostu kosztów to opóźnienia w przygotowaniach. Trzy lata - po tym, jak w 1997 r. Ateny pokonały Rzym w finałowej rundzie batalii o organizację igrzysk A.D. 2004 - Grecy zmarnowali. Socjalistyczny rząd kłócił się o to, kto i jak ma kierować przygotowaniami, a nowych obiektów nie było widać. Dopiero gdy MKOl zagroził, że przeniesie olimpiadę do Seulu, Grecy wzięli się do roboty i zaczęli nadrabiać zaległości.

Stadion Olimpijski im. Spyridona Louisa oddano do użytku zaledwie przed kilkoma tygodniami. Jeszcze pół roku temu dach nad tą główną areną ateńskich zmagań istniał tylko w komputerach architektów i zastanawiano się, czy nie wycofać się z jego budowy. Nadganianie straconego czasu powodowało, że koszty rosły z miesiąca na miesiąc. Szczególnie na finiszu tylko wyższa zapłata mogła skłonić wykonawców do przyspieszenia robót. - Z powodu presji czasu koszty rosną bardzo szybko i trudno uczynić cokolwiek, by je ograniczyć. Na ich podliczanie przyjdzie czas po zakończeniu imprezy - mówił pod koniec czerwca Georgios Alogoskoufis, minister finansów i gospodarki w greckim rządzie.

Reklama
Reklama

Do wzrostu kosztów przyczyniła się też obawa przed atakiem terrorystycznym. Na bezpieczeństwo nie skąpiono pieniędzy. Specjalne szkolenia dla 20 tys. policjantów i 10 tys. żołnierzy czy instalacja 500 kamer na terenie Aten musiały kosztować. Na środki bezpieczeństwa początkowo przewidywano 600 mln euro, ale ostatecznie skończy się prawdopodobnie na 1,2-1,5 mld euro. To pięć razy więcej niż wydano w Sydney i 50 razy więcej niż w Atlancie.

Budżet odczuł igrzyska

Ostatni raz państwo tak aktywnie uczestniczyło w przygotowaniach w przypadku igrzysk w Moskwie, które rozegrano w 1980 r. Zaangażowanie finansów centralnych w olimpiadę odbiło się na kondycji greckiego budżetu. W zeszłym roku Grecja znalazła się w niechlubnym gronie państw, które przekroczyły dopuszczalny w ramach Unii próg deficytu budżetowego, wynoszący 3% w relacji do PKB. Deficyt przekroczył normę minimalnie, wyniósł 3,2% PKB. W tym roku ma być jednak znacznie gorzej - w pierwszym półroczu niedobór w państwowej kasie wzrósł o ponad jedną czwartą w porównaniu z zeszłym rokiem, a w całym przekroczy 4% PKB. Za łamanie unijnych reguł budżetowych grożą sankcje, choć jak dotąd Bruksela za każdym razem okazywała się pobłażliwa.

Wspomniane 7 mld euro to i tak niecała kwota przeznaczona na igrzyska. Różne źródła szacują, że wszystkie przygotowania pochłonęły nawet dwa razy więcej (najczęściej padają kwoty 10-12 mld euro). Do kosztów organizacji nie wliczono np. pieniędzy na budowę... wioski olimpijskiej. 600 mln euro, bo tyle wydano na ten cel, wyłożyło stowarzyszenie zajmujące się budową mieszkań pracowniczych. Po igrzyskach wioska zostanie przeznaczona na lokale socjalne.

Nie uwzględniono też kosztów inwestycji w infrastrukturę, do których rząd dołożył kilka miliardów euro. W tym przypadku Grecy sporo skorzystali na dotacjach z Unii Europejskiej. Do najdroższej inwestycji, jaką okazało się metro ateńskie, Unia dołożyła 900 mln euro. Całkowity koszt jego rozbudowy, m.in. przedłużenia linii do lotniska, wyniósł 1,6 mld euro. Z kasy unijnej wydano też 475 mln euro na budowę połowy 60-kilometrowego odcinka autostrady Attyka, otaczającego Ateny od północy i łączącego lotnisko międzynarodowe z portem Eleusis. Inne projekty w mieście pochłonęły jeszcze kilkaset milionów euro z UE.W ostatnich miesiącach koszty igrzysk powiększyły się jeszcze o premie dla pracowników służb publicznych. Policjanci czy strażacy podczas imprezy nie będą mogli wziąć wolnego. Dlatego zagrozili strajkami w trakcie jej trwania, wiedząc, że postawiony pod ścianą rząd nie odmówi dodatkowych pieniędzy. W czerwcu dodatki o wartości łącznie 150 mln euro rząd obiecał 60 tys. funkcjonariuszy państwowych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo igrzysk. W lipcu bonusami objęto pracowników transportu publicznego. Ostatnio akcjami protestacyjnymi grozili lekarze i kierowcy karetek, na razie pomijani przez władze.

Na razie gospodarka

Reklama
Reklama

kwitnie...

Pomimo zawirowań w przygotowaniach do igrzysk, ostatnie lata okazały się dla Grecji pomyślne. Tempo wzrostu PKB, które przez ostatnią dekadę ubiegłego wieku nie odbiegało od średniej w Unii, od 2001 r. wyraźnie zaczęło tę średnią przewyższać. W zeszłym roku sięgnęło 4,3%, podczas gdy na obszarze Piętnastki spadło poniżej 1%.

Ekonomiści z amerykańskiego banku Citigroup, w specjalnym raporcie poświęconym rozpoczynającej się w tym tygodniu imprezie, podkreślają jednak, że tylko część sukcesów gospodarczych Grecji można przypisać olimpiadzie. Złożyły się nań jeszcze efekty ostrych obniżek stóp procentowych, poprzedzających wprowadzenie euro (w 2001 r.), oraz ogromne transfery środków unijnych (do majowego rozszerzenia Grecja była, obok Portugalii, najbiedniejszym krajem Wspólnoty, dlatego otrzymywała największe kwoty z funduszy strukturalnych). Według szacunków międzynarodowych organizacji, bieżący rok powinien przynieść Grecji wzrost PKB o nieco powyżej 4%.

Igrzyska wyraźnie poprawiły sytuację na rynku pracy. Na budowach obiektów sportowych, dróg itp. przybyło sporo nowych etatów. Stopa bezrobocia zmniejszyła się w zeszłym roku do 9,3%, po raz pierwszy od sześciu lat schodząc poniżej 10%. W tym roku ma spaść jeszcze bardziej.

Natomiast jeśli chodzi o grecki rynek kapitałowy, trudno doszukiwać się tu wpływu olimpiady. Bessa po pęknięciu bańki internetowej na giełdzie w Atenach okazała się nieco głębsza niż średnio w Europie. Główny indeks, ASE, do marca ub.r. stracił ponad trzy czwarte wartości, podczas gdy wskaźnik szerokiego europejskiego rynku akcji - DJ Stoxx 600 - spadł o niecałe 60%. Z kolei hossa zapoczątkowana w marcu ubiegłego roku pozwoliła na ateńskim parkiecie zarobić nieco więcej niż przeciętnie na innych giełdach w Europie. Największy udział w niej miały banki - Narodowy Bank Grecji, którego akcje zdrożały ponadtrzykrotnie, a także Eurobank Ergasias i Alpha Bank. W tym roku indeks ASE porusza się w trendzie bocznym, podobnie jak większość głównych wskaźników na Kontynencie. Kapitalizacja giełdy w Atenach wynosi ok. 78 mld euro.

...ale co dalej?

Reklama
Reklama

Odpowiedź na pytanie, czy opłacało "bawić się w igrzyska", przyniosą dopiero kolejne lata. Przyszły rok może być dla Grecji trudny. Rząd będzie musiał zmierzyć się z rozdmuchanym deficytem, co będzie oznaczało konieczność cięć i przyhamowania inwestycji. Do tego dojdą jeszcze prawdopodobne przepychanki na scenie politycznej - parlament będzie wybierać prezydenta i jeśli nie uda się stworzyć koalicji, Grecję czekają wybory. Z drugiej strony, największe potęgi gospodarcze na kontynencie europejskim powoli wychodzą z zapaści, co powinno sprzyjać mniejszym krajom, takim jak Grecja. Sporo zależy od utrzymania wysokiego poziomu optymizmu wśród greckich konsumentów i przedsiębiorców. Biorąc te wszystkie czynniki pod uwagę, ekonomiści przewidują, że w przyszłym roku grecka gospodarka rozwinie się o 3,0-3,3%.

Jeśli chodzi o dłuższy termin, na igrzyskach skorzystać ma przede wszystkim jedna branża - turystyczna, która dostarcza ok. 17% PKB. Rząd chciałby podwoić ten wskaźnik. Mimo że z roku na rok zwiększa się ruch turystyczny w skali świata (jest to efekt bogacenia się społeczeństw i coraz tańszych biletów lotniczych), kraj potomków Achajów od lat odwiedza podobna liczba przyjezdnych - około 12-13 milionów rocznie. Grecja traci potencjalnych urlopowiczów na rzecz sąsiadujących z nią Turcji i Bułgarii, gdzie też świeci słońce, a jest zdecydowanie taniej.

Grecy liczą, że igrzyska uczynią z Aten cel wizyt turystów z grubszym portfelem, którzy w tej chwili wolą inne europejskie stolice. Pomoże w tym np. poprawa standardów hoteli, na którą - według szacunków - wydano ok. 300 mln euro. - Olimpiada przyspieszyła projekty, których realizacja normalnie trwałaby kilka lat. Sektor turystyczny powinien na tym skorzystać - liczy Ioannis Anastasopoulos, prezes greckiej agencji inwestycji wewnętrznych.

Jedno z opracowań - ateńskiego Instytutu Badań w Turystyce - mówi, że dzięki imprezie do 2011 r. każdego roku ruch turystyczny w Atenach będzie zwiększał się o prawie pół miliona osób. Gospodarka ma na tym zyskać ponad 10 mld USD (łącznie w latach 1998-2011, które obejmuje opracowanie), co oznaczałoby, że każdego roku tempo rozwoju gospodarczego będzie o 1 pkt proc. większe, niż byłoby bez igrzysk. Podobną kwotę, 10,3 mld euro, wymienia inny raport, firmowany przez greckie Centrum Planowania i Badań Gospodarczych (KEPE).

Te sumy odpowiadają mniej więcej całkowitym kosztom organizacji igrzysk - można by zatem stwierdzić, że warto przeprowadzić olimpiadę choćby dla prestiżu. Eksperci z Citigroup nakazują jednak ostrożność przy takich bezpośrednich porównaniach. Każą też traktować wyliczenia z dużą rezerwą. Większość raportów powstaje na długo przed igrzyskami. Tak było w przypadku wspomnianych opracowań, tak było też przy okazji poprzednich olimpiad. W przeszłości właściwie w żadnym wypadku nie przeprowadzono analizy kilka lat po zgaszeniu olimpijskiego znicza, która pozwoliłaby na weryfikację wcześniejszych szacunków.

Reklama
Reklama

Załóżmy jednak, że grecka gospodarka pod względem finansowym na całym przedsięwzięciu wyjdzie na zero. Pozostaną jej zmodernizowane hotele, kilometry autostrad, nowoczesne areny sportowe, rozbudowana sieć transportu publicznego - długo można wymieniać. Równie istotny jest czynnik ludzki. Przy okazji igrzysk Grecja dorobiła się prawdziwego skarbu w postaci sporej grupy sprawdzonych w boju menedżerów. Pracownicy im podlegli także poprawili swoje umiejętności, np. szlifując języki czy rozwijając zdolności organizacyjne. n

Komentarz

Jak zwykle dopiero czas pokaże, czy Atenom i całej Grecji opłacało się organizować olimpiadę. Mieszkańcy Montrealu jeszcze przez co najmniej dwa lata będą płacić dodatkowy podatek od wyrobów tytoniowych na spłatę długów po igrzyskach w 1976 r. Wypada mieć nadzieję, że czasy się zmieniły.

Sponsorzy pomagają nie tylko finansowo

Organizatorzy igrzysk w Atenach pozyskali od sponsorów 448,1 mln euro. Ponad połowę pieniędzy (234,7 mln euro) dali sponsorzy międzynarodowi, nierzadko pomagający w pracach MKOl od dziesięcioleci. Większość uczestników tzw. programu TOP V to znane koncerny zza Atlantyku, takie jak Coca-Cola, Kodak czy McDonald?s, ale są wśród nich też koreański Samsung czy japoński Panasonic.

Reklama
Reklama

Odrębną grupę stanowią sponsorzy greccy, którzy wyłożyli resztę pieniędzy (213,3 mln euro). Znaleźli się wśród nich m.in. Alpha Bank, który uzyskał miano oficjalnego banku igrzysk (tylko on może emitować karty płatnicze z logiem imprezy), narodowy operator telekomunikacyjny Hellenic Telecommunications i linie lotnicze Olympic Airlines.

Nie zawsze środki od sponsorów trafiają do organizatorów igrzysk w postaci gotówki. Kodak wyprodukował np. 350 tys. identyfikatorów dla uczestników i osób obsługujących imprezę. Koncern zapewnia też obsługę fotoreporterów - ocenia się, że przez jego laboratoria w czasie trwania igrzysk przejdzie łącznie 3 mln zdjęć. Xerox z kolei zajmie się drukowaniem i dystrybucją wyników wszystkich olimpijskich konkurencji. Spółka szacuje, że łącznie wydrukuje 120 mln kartek z rezultatami.

Sponsorzy w Atenach nie będą tak widoczni, jak to bywało w przeszłości. Nie zobaczymy np. autobusów pomalowanych na wzór pudełka z filmem Kodaka, a charakterystyczne czerwono-żółte kolory tej firmy na uniformach pracowników zostały mocno stonowane. Osoby zaproszone przez sponsorów będą poruszać się z reguły w nieoznakowanych pojazdach. Decyduje o tym strach przed atakiem terrorystycznym. - Nikt nie chce rzucać się w oczy - mówią przedstawiciele firm.

W przypadku polskiej reprezentacji pomagają m.in. Warta, Fiat Auto Poland (funduje nagrodę w postaci samochodu dla złotych medalistów), Orbis, Kreisel. Najwięcej pieniędzy daje sponsor generalny - Telekomunikacja - który wspiera PKOl także technologicznie. Według PKOl koszt przygotowania (wydatki pozasportowe) i wysłania sportowców wyniesie ok. 4 mln zł.

"Pilnujmy cen" po grecku

Reklama
Reklama

W trakcie igrzysk na pewno nie przepłacimy za towary i usługi w Atenach. Ministerstwo ds. rozwoju z reprezentantami 23 stowarzyszeń handlowców utworzyło specjalny zespół, który będzie monitorować ceny podczas imprezy. Greccy biznesmeni obiecali, że będą dbać o jakość produktów i usług oferowanych klientom.

Grecki parlament w zeszłym miesiącu przegłosował ustawę, która daje rządowi prawo określić maksymalną cenę na produkty sprzedawane w sytuacji monopolu. Ma to pomóc kontrolować ceny, m.in. napojów, na obiektach olimpijskich.

Bilety wciąż do wzięcia

W poprzedni wtorek, dziesięć dni przed ceremonią otwarcia, organizatorzy igrzysk poinformowali, że do kupienia jest jeszcze ponad połowa biletów. Ogółem wydrukowano 5,2 mln wejściówek, rozprowadzonych było tylko 2,2 mln. - To normalne - uspokajała Gianna Angelopoulos-Daskalaki, szefowa komitetu organizacyjnego igrzysk. - Tak samo było w Sydney. Wraz ze zbliżaniem się igrzysk, gdy sztafeta z ogniem olimpijskim jest coraz bliżej i bliżej, ludzie chcą kupować coraz więcej biletów.

W dniu poprzedzającym komunikat padł rekord - sprzedano 38 tys. wejściówek. W czerwcu i lipcu średnio rozchodziło się po 4 tys. dziennie. Wpływy z biletów wynosiły 157 mln euro. Najszybciej rozeszły się wejściówki na ceremonię otwarcia i zamknięcia igrzysk. Niewiele słabszym powodzeniem cieszyły się karty wstępu na finały większości konkurencji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama