Komentując na tych łamach lipcową podwyżkę stóp procentowych nie kryłem rozczarowania jej skalą, tym bardziej że komunikat jej towarzyszący był równie jastrzębi jak w czerwcu, kiedy to Rada podwyższyła stopy o pół punktu procentowego. Wobec moich oczekiwań podwyżki o 50 pkt bazowych otrzymaliśmy w lipcu zaledwie ćwiartkę, co, jak już niektórzy członkowie RPP zdążyli wyjaśnić, wynikało ze "starcia różnych poglądów". Pytanie o wynik posiedzenia sierpniowego sprowadza się więc do oczekiwań rezultatu ponownego starcia poglądów członków Rady. Czy jest szansa, aby niektórzy członkowie RPP zmienili zdanie? A jeśli tak, to jakich argumentów użyć może "jastrzębia" frakcja, aby ich do tego przekonać?
W ostatnich tygodniach mieliśmy do czynienia ze sporą aktywnością niektórych bankierów centralnych. Wiceprezes NBP Krzysztof Rybiński zasugerował, że bank podwyższył swoją projekcję inflacji, co może być silnym argumentem dla członków RPP opowiadających się za bardziej restrykcyjną polityką pieniężną. Następnie bank centralny opublikował raport o koniunkturze, wskazujący na postępujące ożywienie gospodarcze i tworzenie miejsc pracy, wysokie wykorzystanie mocy produkcyjnych oraz rosnące oczekiwania inflacyjne przedsiębiorców. Co ciekawe, raport wskazał również na fakt, że rosnące ceny są najważniejszą przeszkodą w działalności przedsiębiorstw.
Jeśli dodamy do tego, że oczekiwania inflacyjne gospodarstw domowych z pewnością wzrosną, gdyż ich sierpniowa miara będzie obliczana w oparciu o rosnącą (o 1 pkt proc.) w czerwcu inflację, podwyżka stóp procentowych staje się właściwie nieunikniona. Co więcej, Dariusz Filar przytoczył doświadczenia banków centralnych, które pokazują, że skumulowana skala podwyżek stóp w jednym cyklu wynosiła od 2,25 pkt proc. do 5,0 pkt proc. oraz podał szacunek neutralnej stopy realnej, co również miało dać wyobrażenie o tym, do jakiego poziomu może wzrosnąć stopa nominalna NBP.
Cóż, nawet jeśli Rada Polityki Pieniężnej dysponowała niektórymi z tych informacji już na posiedzeniu lipcowym, trudno jest po przedstawieniu tak licznych jastrzębich argumentów oczekiwać wstrzymywania się z kolejnymi podwyżkami stóp procentowych. Dla mnie ta argumentacja jest wystarczająca do podwyżki o 50 pkt bazowych, ale niestety, trudno jest przewidzieć, czy "kupią" ją bardziej gołębi członkowie Rady. Wynik posiedzenia będzie też zapewne zależał od kolejnych danych makroekonomicznych, których publikacja rozpocznie się w tym tygodniu (w szczególności od skali presji płacowej). Miejmy tylko nadzieję, że skala podwyżki stóp procentowych nie będzie zależała od planów urlopowych członków RPP.