Reklama

Chcemy stanąć na podium

Z Piotrem Czarneckim, prezesem Raiffeisen Bank Polska, rozmawia Piotr Utrata

Publikacja: 12.08.2004 07:38

Niedawno ogłosiliście wyniki za I półrocze. W porównaniu z ub.r. bank zanotował dwukrotny wzrost zysku netto (do 64,7 mln zł). Jakie są cele finansowe na następny rok i kolejne lata?

Chcemy uzyskiwać wskaźniki rentowności powyżej średniej rynkowej. Zwrot na kapitale za pierwsze półrocze wyniósł 18,4% i nie jest to nasze ostatnie słowo.

Czy ostatnie rezultaty banku nie są "robione" pod wprowadzenie holdingu Raiffeisen International, skupiającego spółki z Europy Środkowowschodniej, na giełdę? Może teraz przystopowaliście z inwestycjami, aby mieć niższe koszty. Po emisji wszystko wróci do normy.

Absolutnie nie! Inwestycje wciąż postępują, tylko są czynione z głową. Uruchomiliśmy kilka nowych oddziałów, patrząc na potencjał rynków, na których chcemy być, oraz biorąc pod uwagę koncentrację kluczowego dla nas średniego biznesu. Przykładem jest Stalowa Wola, w której otworzyliśmy oddział. Ten region kojarzy się głównie z produkcją czołgów. Tymczasem znajdują się tam nowoczesne firmy, które są liderami polskiego eksportu. Ze względu na duże tradycje i świetnych fachowców, tam lokują swoje inwestycje inwestorzy zagraniczni. Są przykłady firm, które przeniosły tam swoją produkcję z Niemiec i z Irlandii. A przy nich jest dużo średniego biznesu.

A co z tym "robieniem" zysków?

Reklama
Reklama

Nie kreujemy zysków, nie robimy żadnego window-dressing z tej prostej przyczyny, że to ma zawsze krótkie nogi. Staram się z całym zespołem pokazać, na co Polskę stać. Raiffeisen od kilku lat był bankiem, który bardzo dobrze się zapowiadał. Miał dobrą renomę i szybko rozwijał się na rynku. Nie pokazywał jednak wyników finansowych, proporcjonalnych do swojej skali. Teraz pokazuje.

Które miejsce zajmujecie w grupie Raiffeisena, jeśli chodzi o wysokość zysków?

Jesteśmy na czwartej pozycji.

Na którym miejscu chcecie być?

Walczymy, żeby stanąć na podium. Proszę pamiętać, że jest to trochę inna pozycja i skala działania niż w innych krajach. Na Słowacji Raiffeisen przejął Tatra Banka - trzeci pod względem wielkości bank w tym kraju. Zawsze można powiedzieć, że to mały rynek, ale jak się kupuje trzeci bank z mocną pozycją, to wyniki finansowe są od razu dobre. Jeśli działa się na rynku rosyjskim, jednym z najbardziej dynamicznych, o dużej skali wzrostu, to i wysokość zysków jest wówczas zupełnie inna. Z kolei na Węgrzech Raiffeisen zaczął prowadzić działalność już w 1986 roku, co sprawia, że ma tam od dawna mocną pozycję. W związku z tym nie ma się co dziwić, że nawet po mocnym zwiększeniu zysków jesteśmy czwarci na rynku - ale walczymy, tym bardziej że inni depczą nam po piętach.

Co się zmieni dla banku, jeżeli spółka zostanie upubliczniona?

Reklama
Reklama

Właśnie chodzi o to, że nic. Grupa Raiffeisena ma dwie możliwości. Upublicznienie lub dokapitalizowanie przez dotychczasowych udziałowców, czyli Landesbanki Grupy Raiffeisena. Banki skupione w Raiffeisen International rozwijają się bardzo dynamicznie - nie po kilkanaście procent rocznie, ale po kilkadziesiąt. I na to potrzeba kapitału. Nadal aktualne jest pytanie, kto ten kapitał da. Jeżeli ma się możliwość wyboru, o której wcześniej wspomniałem, to trzeba być gotowym na różne warianty.

Czyli to nie będzie sprzedaż dotychczasowych akcji, jak w przypadku Banku Austria Creditanstalt?

Ależ nie. Tu mówimy o zasileniu nowym kapitałem.

Czy nastąpi to na początku przyszłego roku, jak wcześniej sygnalizowano?

Na początku przyszłego roku mamy być gotowi do wybrania drogi dokapitalizowania.

Czy poza tym, że oferta może mieć wartość 1 mld euro i nastąpi w przyszłym roku, są nowe informacje na ten temat?

Reklama
Reklama

Nie ma żadnych nowych wiadomości. Decyzje nie są jeszcze podjęte.

A jeżeli chodzi o ofertę, czy dostaniecie jakieś akcje pracownicze, opcje menedżerskie?

Na razie nic się o tym nie mówi.

Czy w Raiffeisenie może dojść do większych zmian w wynikach po wprowadzeniu Międzynarodowych Standardów Sprawozdawczości Finansowej? Tworzymy sprawozdania i w PAS-ie, i w IAS-ie, czyli według polskich i międzynarodowych standardów rachunkowości, więc to dla nas nic nowego. Nie widzę dla nas zagrożeń. Poza tym, w naszym przypadku różnice między nimi nie są duże.

Jesteście bankiem środka, czyli dla klasy średniej oraz małych i średnich firm. Ile jest miejsca w tym środku? Czy będziecie schodzić w dół?

Reklama
Reklama

Idziemy w dół. Schodzimy z ofertą do firm, nie mających pełnej księgowości. Na pytanie, ile jest miejsca na rynku, trudno odpowiedzieć. Przede wszystkim jest duża konkurencja. Dlatego trzeba odpowiadać najpierw na pytanie, co dla klienta jest ważne. Według nas dwie kwestie - jakość usług i cena. Dla klienta mało istotna jest pozycja banku w rankingu czy udział w rynku. Liczy się to, jak klient zostanie obsłużony i jaką cenę otrzyma za daną usługę. Gdy bank jest efektywny, to stać go na zaoferowanie optymalnie niskiej ceny.

Jakie macie biznesowe cele dotyczące bankowości detalicznej, rachunków, kart?

Więcej, więcej, więcej. W bankowości detalicznej decydujący jest efekt skali. Teraz obsługujemy 125 tys. klientów indywidualnych i sprzedaliśmy 85 tys. kart kredytowych. Chciałbym, aby Raiffeisen w ramach bankowości detalicznej osiągał wzrost rzędu 30-40% rocznie. Taki jest cel.

To bardzo ambitne założenie...

To nie jest kwestia ambitnych planów. To być albo nie być na polskim rynku. Jeżeli ktoś wchodzi na rynek detaliczny, to musi zaistnieć w dużej skali. Wówczas osiąga dobre rezultaty, zarówno po stronie dochodów, jak i kosztów. To kapitałochłonny biznes. Dlatego albo trzeba go robić na skalę masową, albo wcale.

Reklama
Reklama

Kredyty mieszkaniowe to jeden z najszybciej rozwijających się w Polsce obszarów bankowości. Dlaczego nie jesteście widoczni na tym polu?

Dopiero w tym roku na wiosnę weszliśmy na rynek. Idzie nam dobrze, ale zawsze osiąga się dużą dynamikę, gdy portfel jest jeszcze mały. Obecnie rynek kredytów mieszkaniowych rozwija się bez ograniczeń, jakby nie widząc przy tym żadnych zagrożeń. Ta nagła eksplozja powinna skłaniać do refleksji, dotychczas przez wiele lat mówiło się bowiem o braku kredytów hipotecznych w związku z kłopotami z ich egzekucją. I mimo że nic się w przepisach nie zmieniło, to worek z kredytami się rozwiązał. A teraz znowu pojawiają się populistyczne propozycje, aby nie można było przeprowadzać egzekucji "na bruk". To zupełnie zniszczyłoby ten rynek. A trzeba pamiętać, że jest już milion osób, które mają problemy z wypłacalnością.

Czy w Polsce jest bank, który chcielibyście przejąć?

Zawsze mamy otwarte oczy i uszy na to co, dzieje się na rynku. Jeżeli chodzi o największe banki, to kapitalizacja jest wysoka. Nie zamierzmy płacić premii. Zakup akcji to nie wszystko, potem konieczne są inwestycje. Mówi się, że fuzja powinna przynieść takie korzyści, aby jeden plus jeden dawało trzy. Jeśli wychodzi dwa, to jest dobrze. Jednak najczęściej jest tylko półtora. W takim wypadku wolimy rozwijać się własnymi siłami.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama