Reklama

Sto dni

Unia to szansa. I na razie tę szansę całkiem nieźle wykorzystujemy

Publikacja: 12.08.2004 08:25

Marek Zuber,

główny ekonomista TMS

No i sto dni mamy z głowy! Chodzi mi oczywiście o nasze uczestnictwo w Unii Europejskiej. Temat jest modny i ja postanowiłem więc dołożyć do niego swoje trzy grosze.

Przede wszystkim nie sprawdziły się żadne katastroficzne wizje dotyczące przyjmowania przez Polskę środków pomocowych. Oczywiście, trudno powiedzieć, jak sytuacja będzie wyglądała w przyszłości. Żywo mamy jednak w pamięci słowa co poniektórych polityków, którzy straszyli, że będziemy dopłacać do francuskich rolników i niemieckich robotników i że najwięcej dopłacać będziemy właśnie na początku. Nic z tych rzeczy. Mało tego, w przypadku większości projektów zainteresowanie środkami przekroczyło najśmielsze oczekiwania. Po raz kolejny okazało się, że jak Polak chce, to potrafi, choć faktem jest nieco spóźniona, że tak delikatnie napiszę, reakcja administracji państwowej.

Nie sprawdziły się także przepowiednie dotyczące polskiego rolnictwa. Nikt nas nie zasypuje wyrobami z UE, mało tego, jest dokładnie odwrotnie. Zachodni handlowcy wykupują naszą żywność, z czego cieszą się producenci i hurtownicy. Są wyjątki, ale w sumie na pewno polska wieś ma się w obecnej sytuacji lepiej. Środki pomocowe, perspektywa dopłat bezpośrednich i większy popyt na produkty zachęciły rolników do inwestowania. Od dawna nie sprzedawano tylu maszyn rolniczych, Ursus mówi o boomie, inni też nie narzekają.

Reklama
Reklama

W pozostałych branżach w sumie niewiele się zmieniło. Niektórzy zyskali, inni stracili, ale tych drugich jest zdecydowanie mniej, żeby nie powiedzieć, że stanowią margines. Zresztą często pogorszenie nie jest związane z samym wejściem do UE tylko z tym, że od pierwszego maja obowiązują nowe przepisy. Wystarczy wspomnieć o ustawie o VAT, której w takiej formie wcale nie musieliśmy uchwalać (Unia narzucała nam tylko niektóre rozwiązania). A propos VAT-u, to i tu nie spełniły się czarne wizje. Żadnego załamania wpływów z tego tytułu nie ma. Owszem, w maju były one nieco niższe, ale prawdopodobnie i tak przekroczą założenia budżetowe.

Na wejściu niemal natychmiast zyskali usługodawcy. O Niemcach, Duńczykach, Holendrach, Norwegach przyjeżdżających do polskich gabinetów stomatologicznych, prywatnych klinik różnych specjalności, warsztatów samochodowych, zakładów fryzjerskich itp. słyszeliśmy wielokrotnie. Ostatnim hitem są ponoć agencje towarzyskie, nie wiem, nie jestem w temacie. Ale być może. Tu jednak zysk państwa jest połowiczny, kłania się temat opodatkowania tego typu usług.

Wejście do Unii oznacza także utrudnienia np. w procederze korupcji. Widać to wyraźnie. Biurokracja unijna wzorem nie jest, ale na pewno szczelność sytemu jest większa, niż u nas. Poza tym mamy kolejną instancję odwoławczą, z pomocą której możemy dochodzić swoich racji.

Zyskujemy także dlatego, że nasz kraj odwiedza więcej turystów. Prawdziwych turystów, którzy chcą tu wypocząć albo pozwiedzać. Z całą pewnością wejście do Unii ma tu swój udział, turyści czują się bowiem bezpieczniej. Wakacje spędzają przecież na obszarze UE. Pogody, co prawda w tym roku, nie ma takiej jak w Hiszpanii, ale w tej kwestii żadnych rokowań akcesyjnych nie prowadziliśmy. A szkoda....

Plusów jest oczywiście więcej, ale ograniczony rozmiarami felietonu muszę już skoncentrować się na minusach. Jest ich, moim zdaniem, stosunkowo mało. Największy to oczywiście wzrost cen. Jedni się cieszą (rolnicy, pośrednicy, o czym przed chwilą pisałem), innym jest nie do śmiechu. Jakby tego było mało, to właśnie zmiany na rynku żywności pociągnęły za sobą wyraźny wzrost inflacji i oczekiwań inflacyjnych. RPP musiała więc zareagować. W efekcie więcej płacimy za kredyty, co relatywnie przyhamowuje gospodarkę. No i złoty się nam umacnia, a to dla eksportu na pewno nie wychodzi na korzyść. Z drugiej jednak strony, mocniejszy złoty to np. większe szanse na nieprzekroczenie progów ostrożnościowych zapisanych w konstytucji i mniejsza wrażliwość na niebotyczny już wzrost cen ropy.Moim zdaniem bilans jest zdecydowanie na plus. Co nie oznacza, że taka sytuacja jest nam dana. Potwierdza się jednak, że Unia to szansa. I na razie tę szanse całkiem nieźle wykorzystujemy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama