Marek Zuber,
główny ekonomista TMS
No i sto dni mamy z głowy! Chodzi mi oczywiście o nasze uczestnictwo w Unii Europejskiej. Temat jest modny i ja postanowiłem więc dołożyć do niego swoje trzy grosze.
Przede wszystkim nie sprawdziły się żadne katastroficzne wizje dotyczące przyjmowania przez Polskę środków pomocowych. Oczywiście, trudno powiedzieć, jak sytuacja będzie wyglądała w przyszłości. Żywo mamy jednak w pamięci słowa co poniektórych polityków, którzy straszyli, że będziemy dopłacać do francuskich rolników i niemieckich robotników i że najwięcej dopłacać będziemy właśnie na początku. Nic z tych rzeczy. Mało tego, w przypadku większości projektów zainteresowanie środkami przekroczyło najśmielsze oczekiwania. Po raz kolejny okazało się, że jak Polak chce, to potrafi, choć faktem jest nieco spóźniona, że tak delikatnie napiszę, reakcja administracji państwowej.
Nie sprawdziły się także przepowiednie dotyczące polskiego rolnictwa. Nikt nas nie zasypuje wyrobami z UE, mało tego, jest dokładnie odwrotnie. Zachodni handlowcy wykupują naszą żywność, z czego cieszą się producenci i hurtownicy. Są wyjątki, ale w sumie na pewno polska wieś ma się w obecnej sytuacji lepiej. Środki pomocowe, perspektywa dopłat bezpośrednich i większy popyt na produkty zachęciły rolników do inwestowania. Od dawna nie sprzedawano tylu maszyn rolniczych, Ursus mówi o boomie, inni też nie narzekają.