Pierwsza sesja nowego tygodnia nie zmieniła wakacyjnej atmosfery na rynku kontraktów terminowych na WIG20. Wprawdzie w trakcie sesji zaobserwować można było nieśmiałe próby ataku strony popytowej, to jednak każdy wzrost kursu skrupulatnie wykorzystywany był przez stronę podażową. Przebieg sesji ogólnie nie odbiegał od obserwowanego ostatnio schematu - wolumen obrotu był niski, a wahania kursu niewielkie.
Publikacja dobrych wyników kwartalnych przez kilka większych spółek nieznacznie poprawiła nastroje na rynku - część uczestników uwierzyła, iż silny wzrost gospodarczy utrzyma się, co pozwoli na kontynuację hossy w dłuższym terminie. Niestety, poprawa nastrojów na razie nie przekłada się na zmianę sytuacji technicznej rynku kontraktów terminowych. Po ostatnich spadkach i przełamaniu istotnego wsparcia (aktualnie poziom ok. 1665 pkt) należy bardzo ostrożnie podchodzić do długich pozycji. Może się bowiem okazać, że ewentualny wzrost to jedynie ruch powrotny do przełamanego wcześniej wsparcia. Obraz techniczny w średnim terminie nie wygląda korzystnie dla posiadaczy długich pozycji, a chwilowa stabilizacja wiąże się z testowaniem bariery popytowej wyznaczonej przez czerwcowy dołek. Przełamanie poziomu 1620 pkt otwiera drogę do dalszych spadków przynajmniej do wysokości ok. 1550 pkt.
Wskaźnikiem przyszłego ruchu będą oczywiście giełdy amerykańskie. Pomimo słabych danych makro w USA indeksy nie traciły na wartości. Obecnie w centrum uwagi znajdują się bowiem ceny ropy i one najsilniej wpływają na kursy. Biorąc to pod uwagę w najbliższym czasie można oczekiwać stabilizacji kursu kontraktów z próbą lekkiej zwyżki.