Polska jest piątym producentem mleka w UE (wytwarzamy 11,5 mld litrów). Posiadamy 393 zakłady, którym surowiec dostarcza prawie 350 tysięcy gospodarstw rolnych. Istniały jednak poważne wątpliwości, czy uda nam się ten potencjał wykorzystać. Podstawowym problemem było uzyskanie zgody na handel produktami mlecznymi na terenie UE. Trzeba było bowiem spełnić wiele wymogów, m.in. sanitarnych.
Od 1 maja do wspólnego rynku dopuszczono 53% mleczarni oraz 30% dostawców. Reszta została objęta okresami przejściowymi. - Ale już teraz mamy sygnały, że kolejne zakłady i producenci chcą zrezygnować z okresów przejściowych, gdyż bardzo szybko przeprowadzono niezbędne reformy - powiedział Piotr Kołodziej, główny lekarz weterynarii. Jego zdaniem to ogromny sukces polskiego mleczarstwa. - Udowodniliśmy, że jak chcemy, to potrafimy się zmobilizować i nie musimy się obawiać o kondycję branży mleczarskiej - powiedział P. Kołodziej. - A stała się ona wręcz lokomotywą przemysłu rolniczego - dodał.
Ceny ciągle rosną
- Rzeczywiście, sytuacja w branży mleczarskiej po wejściu do Unii jest bardzo dobra - potwierdza Waldemar Broś, wiceprezes zarządu Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich. - I to zarówno sytuacja producentów, jak i przetwórców - dodał. Ceny skupu mleka w porównaniu z rokiem ubiegłym zwiększyły się prawie o 30%. I ciągle rosną. Wzrosły także ceny zbytu gotowych artykułów mleczarskich: masła (od 25 do 42%), mleka w proszku (od 35 do 42%) oraz serów dojrzewających o ok. 25%. Specjaliści zapowiadają jednak spadek dynamiki wzrostu. -Najbliższe miesiące przyniosą stabilizację cen, które osiągną powoli poziom unijny - uważa W. Olejniczak. Ale zdaniem ministra nie odbije się to na naszym eksporcie, gdyż raz zdobyty konsument nie odejdzie nawet, gdy ceny się wyrównają. - Nasze produkty są bardzo wysokiej jakości, smaczne, ładnie opakowane i zagraniczni konsumenci to doceniają - powiedział W. Olejniczak.
Sery to eksportowy hit