Najszybciej rozwijającym się teraz segmentem polskiego rynku wierzytelności są wierzytelności masowe (czyli konsumenckie). I to właśnie ten sektor, zdaniem przedstawicieli branży, stanie się jako pierwszy przedmiotem konsolidacji, podobnie zresztą jak to było na Zachodzie. Wynika to m.in. ze specyfiki obsługi tego typu należności. Wymaga ona od firm windykacyjnych coraz większych nakładów finansowych. Chodzi po pierwsze o zakup wierzytelności, za które trzeba zazwyczaj płacić z własnych pieniędzy. Firma musi również brać na siebie ryzyko finansowe, na jakie naraża się w przypadku, gdy kupione długi okazują się niemożliwe do zwindykowania. Po drugie zaś, niezbędne są nakłady inwestycyjne, przede wszystkim na infrastrukturę oraz koszty osobowe. Spółka specjalizująca się w obsłudze wierzytelności masowych musi utworzyć centrum monitoringu należności oraz zbudować call center. Oba wymagają zatrudnienia sporej liczby pracowników.
Z tych powodów na polskim rynku jest teraz tylko kilka lub kilkanaście przedsiębiorstw, które dysponują wystarczająco dużymi kapitałami, aby w pełni profesjonalnie świadczyć masowe usługi w tym zakresie.
Będzie ciekawie na rynku
- W Polsce dochodzić więc będzie zarówno do wypierania z rynku słabszych podmiotów, przejmowania ich przez liderów, a także do łączenia się mniejszych firm. - uważa Dawid Podborączyński, dyrektor z firmy Intrum Justitia. Według niego, na razie trwają jednak dopiero przygotowania do fazy prawdziwej konsolidacji. - Jeszcze jest na to za wcześnie - uważa przedstawiciel Intrum Justitia. Jego zdaniem, prawdziwy proces konsolidacji czeka nas dopiero za kilka lat. Identyczną opinię wyraża Wojciech Andrzejewski, prezes firmy P.R.E.S.C.O.
Dlaczego dopiero za kilka lat? Chodzi o to, że nasz rynek wierzytelności masowych, który powstał przecież naprawdę dopiero trzy-cztery lata temu, wciąż nie jest jeszcze rynkiem wystarczająco dojrzałym. O ile bowiem na Zachodzie firmy z branży windykacji przejmowane są głównie dla klientów, których obsługują, o tyle w Polsce lojalność klientów wobec windykatorów jest na to wciąż zbyt mała. Kupienie mniejszej firmy dla kilku ciekawych kontraktów, które posiada, może się więc minąć z celem. Dlatego też, jak mówi dyr. Podborączyński, Intrum Justitia na razie nie planuje przejmowania konkurencyjnych spółek.