Od początku sierpnia ceny ropy codziennie, oprócz minionego poniedziałku, biły rekordy. Ropa drożeje nieprzerwanie od ośmiu tygodni, co jest najdłuższym okresem wzrostu cen tego surowca od 14 lat.
Irak, Jukos, terroryzm
Przyczyna to przede wszystkim walki w Iraku i wciąż powtarzające się tam akty sabotażu wobec instalacji naftowych. Zmniejszyło to już eksport z tego kraju do 1 mln baryłek dziennie z 1,8 mln w kwietniu.
Od kilku tygodni nad rynkiem wisi groźba bankructwa rosyjskiego Jukosu i wstrzymanie eksportu przez tę spółkę, która wydobywa 1,6 mln baryłek ropy dziennie, tyle ile Libia. Wciąż niepewnym dostawcą jest Wenezuela, aczkolwiek niedzielne zwycięstwo prezydenta Chaveza nieco zmniejszyło obawy o wstrzymanie eksportu z tego kraju.
Nie pomogły natomiast niedawne zapewnienia saudyjskiego ministra do spraw ropy, że jego kraj jest gotów w każdej chwili rzucić na rynek 1,3 mln baryłek dziennie. Po pierwsze bowiem jest to ciężka ropa, a na ten gatunek popyt jest niewielki, a po drugie trudno sobie wyobrazić, by tak napiętej sytuacji surowcowej nie próbowała wykorzystać Al-Kaida. W maju i czerwcu ropa drożała przede wszystkim w wyniku ataków terrorystów na obcokrajowców zatrudnionych w Arabii Saudyjskiej. Tamtejszy sektor naftowy zatrudnia 100 tys. specjalistów z krajów zachodnich.