Reklama

Giełda przegrywa z igrzyskami

Głównym tematem giełdowych rozmów są zadziwiające harce mniejszych spółek - Manometrów, TU Europa i Capital Partners. To dlatego, że w wykresach największych firm niewiele jest ruchu. Dużo ciekawsze rzeczy dzieją się w Atenach, gdzie igrzyska olimpijskie rozkręciły się na dobre.

Publikacja: 21.08.2004 08:08

W trwającej od siedmiu dni fali wzrostowej WIG20 zyskał ponad 3%. Radość z tej zwyżki przychodzi jednak z trudem - oznacza bowiem, że rynek obronił się w średnioterminowym trendzie bocznym. Czyżby bardzo już męczący marazm miał się jeszcze przedłużyć?

To nie głowa z ramionami

Nie znaczy to, że ostatnie dni okazały się całkiem jałowe z punktu widzenia analizy technicznej. Zdezaktualizowała się koncepcja głowy z ramionami, w której linia szyi miałaby przebiegać po dołkach z 25 maja, 17 czerwca i 15 lipca. Wykres indeksu powrócił powyżej tej prostej. Zagrożenie dużym spadkiem zostało na razie odwołane. Jasne stało się też, że wsparcie stanowi cała strefa między 1600 (dołek z 17 maja) i 1635 pkt (minimum z 17 czerwca).

Jak długo posiadacze akcji spać będą spokojnie, zależy m.in. od tego, jak WIG20 zachowa się względem testowanej właśnie spadkowej linii trendu, obejmującej ostatnie dwa miesiące notowań. Prosta ta na razie powstrzymała zwyżkę notowań. Analiza aktywności inwestorów sugeruje, że być może na dłużej. Kiedy na wykresie indeksu powstawały świece z białymi korpusami, świadczące o przewadze popytu, obroty były niskie. W czwartek, gdy WIG20 zbliżył się do opisywanej linii trendu, aktywność inwestorów wyraźnie się zwiększyła. W miarę zbliżania się do 1700 pkt chętnych do sprzedaży było coraz więcej.

Dwa kanały

Reklama
Reklama

W ramach średnioterminowej konsolidacji można nakreślić dwa krótkoterminowe scenariusze. Pierwszy, przedstawiony już w dużej mierze w poprzednim akapicie, zakłada, że spadkowa linia trendu nie zostanie przebita. Sygnałem, że się realizuje, będzie zniżka WIG20 przy istotnych obrotach. W piątek szansa na takie rozstrzygnięcie - po czwartkowym zatrzymaniu wzrostu byłby to wiarygodny sygnał - została zmarnowana. W takim wypadku jeszcze raz testowane będzie wsparcie w strefie 1600-1635 pkt, przy czym tym razem notowania dotrą zapewne bliżej dolnego ograniczenia tego obszaru. Na wykresie można narysować dolną linię spadkowego kanału, która znajduje się na 1620 pkt.

Modyfikacja kanału wzrostowego, w którym WIG20 porusza się od połowy maja (polegająca na obniżeniu dolnego ograniczenia) sugeruje, że notowania dotrą do 1760 pkt. Na tym poziomie znajduje się 62-proc. zniesienie kwietniowo-majowej fali spadkowej. Przebicie spadkowej linii trendu przebiegającej w okolicach 1700 pkt będzie sygnałem, że notowania rozwijają się zgodnie z tym schematem.

Ropa już nie działa

Obecna wartość WIG20 jest wypadkową słabszej postawy Prokomu, Telekomunikacji i banków oraz trendów wzrostowych, przede wszystkim na wykresach PKN Orlen i KGHM. Łącznie obydwie spółki stanowią niemal 25% portfela indeksu. Być może już niedługo notowaniom zabraknie wsparcia z ich strony.

Po spadku pod koniec kwietnia kurs akcji KGHM z mozołem odrabia straty. Przez 2,5 miesiąca cena wzrosła z 25,6 do 30,1 zł na początku sierpnia. Jednak na sesji 5 sierpnia inwestorzy wyraźnie pokazali, że więcej niż 30 zł za akcje KGHM nie chcą płacić. Na tym poziomie przebiega też 50-proc. zniesienie wcześniejszej fali spadkowej. Zatrzymanie zwyżki właśnie w tym miejscu sugeruje, że wzrost był jedynie korektą kwietniowej wyprzedaży. Elementem, którego brakuje w tym scenariuszu, jest wybicie w dół z krótkoterminowej konsolidacji.

Największe znaczenie dla giełdowej koniunktury ma PKN Orlen. Notowania płockiego koncernu przebiegały w ostatnich miesiącach podobnie. Różnica między wykresem KGHM i PKN polega na tym, że spadek kursu Orlenu był mniejszy, natomiast późniejszy wzrost większy. Dzięki temu notowania paliwowego giganta osiągnęły w środę 31 zł i był to najwyższy kurs w historii. Zagrożenia dla korzystnej tendencji są dwa (pomijając spór między akcjonariuszami). Po pierwsze nie rosną już kursy największych europejskich koncernów energetycznych. Indeks Dow Jonex Stoxx Energy nie przekroczył kwietniowego szczytu. Znajduje się w średnioterminowym trendzie bocznym, bliżej jego dolnego ograniczenia.Drugie zagrożenie ściśle związane jest z pierwszym - notowania spółek energetycznych nie reagują już na zwyżkę cen ropy. Do połowy kwietnia drożejący surowiec pchał w górę kursy paliwowych koncernów. Wygląda, że cena ropy przekroczyła punkt krytyczny, po którym ważniejszy od zysków koncernów energetycznych, jest strach przed osłabieniem gospodarki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama