Indywidualne Konta Emerytalne w zamyśle miały być uzupełnieniem obecnego systemu ubezpieczeń społecznych, a dokładnie - tzw. III filaru. Składają się na niego dobrowolne ubezpieczenia grupowe, oferowane przez pracodawcę. W systemie Pracowniczych Programów Emerytalnych zachętą jest ulga w składce na ubezpieczenia społeczne. Jednak PPE okazały się mało trafione - do tej pory powstało kilkaset programów, obejmujących około 100 tys. uczestników.
W rezultacie, rząd, wprowadzając IKE, chciał do tego systemu włączyć PPE. Stąd ulgi, towarzyszące PPE, poszerzono o ulgę w podatku od zysków. Zgodnie z ustawą, będzie także możliwe przelewanie środków z konta do programu emerytalnego i z powrotem. Możliwe jest także przelanie pieniędzy z programu do konta i wypłata pieniędzy przed 60 roku życia.
Tyle że taka wypłata będzie się wiązać z przykrą niespodzianką dla właściciela konta. Zgodnie z ustawą o IKE, w przypadku przedwczesnego wycofania środków należy zapłacić cały, należny za wszystkie lata podatek od zysków. Jeśli na konta trafią środki z PPE, swoją część zgarnie również Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
Zgodnie z ustawą, ZUS pobiera 30% składek podstawowych, wpłaconych do PPE. Czyli ta część wpłaconych pieniędzy idzie do Zakładu, a zyski zostają ubezpieczonemu. Te z kolei są pomniejszane o podatek.
Nie wiadomo jeszcze, jak będzie wyglądać rozliczenie takiej przedwczesnej wypłaty środków przez instytucje finansowe. Zgodnie z naszymi informacjami, część z nich chce wprowadzić bardzo wysokie opłaty za to, że klient zrezygnuje z prowadzenia konta. Możliwe że będą one dotyczyć nie tylko sporej części zysków, ale także kapitału podstawowego. W przypadku osób, które przelały środki z PPE na IKE, a potem zostały zmuszone do wcześniejszego wycofania środków, mogłoby się okazać, że większa część oszczędności z programu trafiła do kieszeni ZUS oraz instytucji prowadzących konta.