Producent pieluszek i artykułów higieny kobiecej zadebiutował na giełdzie na początku czerwca. Z oferty publicznej pozyskał 21 mln zł, a po odjęciu kosztów wejścia na parkiet - 19,7 mln zł. - Do tej pory wydaliśmy ok. 6 mln zł na zmianę struktury pasywów, czyli wykup obligacji i zasilenie kapitału obrotowego oraz - w przybliżeniu - 3 mln zł na zakup urządzeń produkcyjnych i zaliczki kontraktowe - wymienia Hubert Stępniewicz, prezes Hygieniki. Pozostałe środki w większości będą spożytkowane jesienią, kiedy spółka planuje realizację głównej części planu inwestycyjnego. - Na przełomie października i listopada chcemy uruchomić produkcję wkładek ultracienkich, podpasek oraz zakończyć modernizację linii do produkcji pieluszek - zapowiada prezes.

Hygienika osiągnęła w II kw. 10,3 mln zł przychodów i niemal 0,4 mln zł zysku netto (rok wcześniej odpowiednio 13 mln zł i 0,3 mln zł straty). Jak tłumaczy spółka, spadek przychodów wynika w głównej mierze z ograniczenia dostaw pieluch i innych produktów o niskiej marży do sieci Biedronka. Poza tym, linia do produkcji podpasek ultracienkich ruszyła w czerwcu, czyli nieco później od pierwotnych planów. - Myślę, że spadek był przejściowy. Podpisujemy kolejne kontrakty i będzie to widoczne już na przełomie III i IV kwartału. Są duże szanse na znaczący wzrost eksportu - mówi H. Stępniewicz. Planowana sprzedaż za granicę na poziomie 20% w br. może zostać przekroczona. Mimo to, zdaniem prezesa, w połowie października konieczna może okazać się korekta rocznych prognoz, przede wszystkim na poziomie sprzedaży (plan zakłada 64,4 mln zł przychodów i wynik netto 3,1 mln zł na plusie).

Przy mniejszych rok do roku przychodach, warszawska spółka osiągnęła w II kw. wyższy o ponad 420 tys. zł zysk ze sprzedaży (wyniósł 537 tys. zł). - Zysk netto, zarówno w pierwszym półroczu, jak i lipcu, jest zgodny z naszym budżetem - twierdzi H. Stępniewicz.