"Obecny poziom cen ropy naftowej jest już bliski temu, przy którym staną się one katalizatorem większych i samozasilających się wyprzedaży akcji" - napisali w rozesłanej wczoraj nocie do klientów Jonathan Wilmot i Paul Mielczarski, londyńscy stratedzy CSFB. Jeśli ceny ropy utrzymają się na tak wysokim poziomie jeszcze przez kilka miesięcy, to będą zmniejszać się oczekiwania inwestorów co do zysków spółek. To doprowadzi do przeceny akcji - uzasadniają analitycy swoją rekomendację. Teraz jest jeszcze stosunkowo dobry moment na przechodzenie z akcji w obligacje. Inwestorzy powinni mniej przyjmować się ryzykiem inflacyjnym, które powoduje spadek wartości papierów dłużnych.
W innym raporcie Dresdner Kleinwort Wasserstein ostrzega, że prognozy zysków spółek w Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej, poza firmami energetycznymi i wydobywczymi, mogą okazać się zbyt wysokie, gdyż nie uwzględniają drogiej ropy i spowolnienia gospodarczego. - Większość europejskich i amerykańskich branż przewiduje ponowny wzrost zysku w 2005 r., po osiągnięciu rekordowych wyników w tym roku. Równie łatwo można jednak wyobrazić sobie wolniejszy wzrost zysków w przyszłym roku - uważa Andrew Lapthorne, londyński strateg tego banku inwestycyjnego.
Jego analitycy spodziewają się wzrostu zysków w USA i Unii, poza energią i kopalnictwem, o ok. 14% w przyszłym roku. Ropa naftowa była wczoraj o 40% droższa niż przed rokiem.
Bloomberg