Wydaje się, że wszystko, co najgorsze, już za bankami. Zapowiadana na jesień oferta PKO BP jest już przez rynek "przetrawiona". Fundusze emerytalne, najwięksi dawcy kapitału na naszym rynku, deklarują, że przygotowują się do niej od dawna. Zatem - co miały sprzedać, tego już się pewnie na giełdzie pozbyły. Spadek notowań obligacji, których w portfelach banków wciąż pełno, szczególnie silny w drugim kwartale, również został już w wycenach uwzględniony.
Jednak właśnie ten czynnik ryzyka, choć powszechnie znany, wydaje się mało doceniany. Być może dlatego, że na wykresach papierów dłużnych ostatnio panuje niezła koniunktura. Na przykład, rentowność (odwrotnie skorelowana z ceną) polskich papierów 5-letnich spadła z 8 do 7,5%. Jest teraz na tym samym poziomie, co w połowie maja. Zagrożenie dla obligacji lepiej widać na wykresie rentowności 10-letnich not amerykańskich. To tamtejszy rynek, największy na świecie, wyznacza trendy. W połowie kwietnia została przebita długoterminowa spadkowa linia na wykresie rentowności, teraz kończy się korekta nowej, wzrostowej tendencji.
Różnice w wykresach
Analiza dwóch wykresów, opisujących koniunkturę w branży, prowadzi do trochę odmiennych wniosków. WIG Banki, wyliczany przez giełdę oficjalny wskaźnik pokazuje, że po spadku w połowie sierpnia notowań kilku dużych banków do najniższego poziomu w tym roku, sektor dochodzi do siebie. Przebita została linia trendu, która opisywała czteromiesięczną zniżkę. Zatem, o ile nie wrócimy do historycznego maksimum z połowy kwietnia (33 391 pkt), to przynajmniej skorygujemy cały ostatni ruch na północ. To oznacza, że w najbliższym czasie koniunktura będzie niezła. Chyba że w analizach wciąż należy uwzględniać głowę z ramionami - formację typową dla końca trendu wzrostowego. Na wykresach kilku banków analogiczna figura już przeszła do historii, ale na wykresie indeksu branżowego wciąż "straszy".
Z drugiej strony, mamy wykres Banki, wyliczany przez PARKIET (wszystkie spółki z branży mają w nim ten sam udział). Analogiczna linia trendu nie została jeszcze na nim przebita, co pokazuje, że na razie mamy do czynienia tylko ze zwykłą, drugorzędną korektą. Powrót do spadku może nastąpić w każdej chwili.