Zaskakująco mocna była wczorajsza reakcja rynku akcji na kolejną podwyżkę stóp procentowych. Indeksy zredukowały cały wtorkowy wzrost i rodzący się optymizm szybko został stłumiony. Inwestorzy wciąż nie są w stanie znaleźć impulsu, który mógłby wyrwać parkiet z marazmu. Zresztą podobnie jak u nas wygląda sytuacja na Węgrzech, gdzie o zmianie indeksu decydują ostatnio notowania koncernu petrochemicznego MOL. Przebicie tegorocznych szczytów wcale nie zaowocowało trwałym wzrostem, a jedynie przeniesieniem konsolidacji na wyższy poziom. Razi to, że wraz z indeksem nowe maksimum ustanawia tylko jedna spółka. Podobne zawężenie rynku obserwujemy na naszej giełdzie.

W krótkim terminie trudno wskazać czynniki, które mogłyby skłonić inwestorów do bardziej zdecydowanego działania. Oczy zapewne będą głównie zwrócone w stronę zagranicznych parkietów. Tam siła kupujących z dnia na dzień słabnie. Napływające informacje z amerykańskiej gospodarki nie wskazują na to, by czerwcowe przesilenie było jedynie "wypadkiem przy pracy". W przyszłym tygodniu czeka nas solidna porcja wiadomości gospodarczych z USA i można zakładać, że ostatnie dwie sesje tygodnia będą stanowić przygotowanie do nich. W związku z tym stabilizacja notowań lub ich spadek będzie oznaczać, że inwestorzy nie spodziewają się niczego dobrego.

Z dużą uwagą warto w najbliższym czasie obserwować zdarzenia na rynku towarów. Od ustanowienia tegorocznego szczytu mija piąty miesiąc. Ten czas został zdominowany przez obawy o spowolnienie tempa rozwoju światowej gospodarki. W niewielkim stopniu wpłynął jednak na obniżenie cen towarów. Ostatnia zwyżka indeksu CRB Futures zatrzymała się na linii spadkowej tendencji rozpoczętej pod koniec marca. Jej przecięcie byłoby oznaką wiary w podtrzymanie dobrej koniunktury na świecie. Jednocześnie indeks jest blisko silnego wsparcia, jakie wyznacza linia dwuletniego wzrostu. Jej przebicie byłoby wyrazem przekonania, że w związku z pogorszeniem kondycji największych gospodarek świata obniży się popyt na towary.