Ceny ropy naftowej lekko spadły wczoraj po południu, po opublikowaniu raportu Departamentu Energetyki o stanie zapasów surowej ropy i benzyny w Stanach Zjednoczonych w minionym tygodniu. Nie bez znaczenia były też pomyślne wiadomości z Iraku. Rano jednak ropa drożała, w Londynie o 0,5%, gdyż analitycy spodziewali się spadku amerykańskich rezerw benzyny o 2,25 mln baryłek, a ropy o 250 tys. baryłek. Na szczęście prognozy te nie sprawdziły się.

Zapasy benzyny były takie same jak tydzień wcześniej i wynosiły 205,7 mln baryłek. Rezerwy surowej ropy zmniejszyły się wprawdzie o 1,7 mln baryłek, do 291,3 mln, ale i tak nadal są większe niż o tej samej porze ub.r.

Szaleństwo cenowe na rynku ropy z przedpołudnia minionego piątku, kiedy cena baryłki zbliżała się w Nowym Jorku do niebezpiecznej granicy 50 USD, powstrzymały informacje z Iraku. Otóż w czasie weekendu podwojono dostawy z południowych pól naftowych do portów Basra i Khor al-Amaya nad Zatoką Perską. Ponad 90% irackiej ropy eksportowane jest właśnie tamtędy. Po raz pierwszy od maja Irak wznowił też sprzedaż ropy w tureckim porcie Kejnah nad Morzem Śródziemnym. Dostarczono tam naprawionym właśnie rurociągiem 5 mln baryłek.

Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy Brent z dostawą w październiku kosztowała po południu 42,28 USD w porównaniu z 42,32 USD na wtorkowym zamknięciu i 43,03 USD przed tygodniem.