W pierwszym kwartale Polska gospodarka rozwijała się w tempie 7,4% (PKB w cenach stałych; dane wyrównane sezonowo). To znacznie wyżej od średniej zarówno dla starej, jak i nowej UE. Większy wzrost gospodarczy miała tylko Litwa (8%). Takie wnioski płyną z raportu nt. sytuacji makroekonomicznej w Unii, opublikowanego wczoraj przez GUS.
Bardzo dobre wyniki na tle innych członków UE osiąga polski przemysł. Mimo spowolnienia, jakie dotknęło nas po akcesji, nadal zajmujemy w unijnych statystykach czołową pozycję. W czerwcu produkcja przemysłowa była o 13% większa niż przed rokiem. Średnia dynamika zarówno dla "starej", jak i "nowej" unii była kilkakrotnie niższa. Szybciej od polskiego rozwija się tylko przemysł na Litwie.
Pogorszyła się natomiast nasza pozycja w statystykach dotyczących inflacji. Jeszcze kilka miesięcy temu należeliśmy do grupy państw o najniższym wskaźniku wzrostu cen w Europie. Teraz mamy jeden z najwyższych. Szybciej ceny konsumpcyjne rosną tylko na Węgrzech, w Słowacji i na Łotwie (w Polsce tzw. zharmonizowana inflacja w lipcu wyniosła 4,7%).
Zdecydowanie najgorzej wypadamy w porównaniach dotyczących rynku pracy. W czerwcu tzw. zharmonizowana stopa bezrobocia wyniosła w Polsce 18,9% i była najwyższa w Europie. Średni poziom w całej Unii jest o połowę niższy.
Ewidentnie mamy też problemy z inwestycjami. Inne kraje, chociaż rozwijają się wolniej niż nasza gospodarka, znacznie więcej wydają na środki trwałe. W Polsce wydatki były w pierwszym kwartale o 2,3% mniejsze niż przed rokiem. Gorzej od nas w poszerzonej Unii wypadła tylko Szwecja. Najszybciej inwestycje rosną na Litwie (17,8%).