Po tym jak 20 sierpnia kupujący doprowadzili do przebicia krótkoterminowej linii spadków, można było oczekiwać, że wkrótce będzie miał miejsce atak na górne ograniczenie blisko czteromiesięcznego trendu bocznego. Tak też się stało. Niestety, na razie wynik pojedynku nie jest korzystny dla posiadaczy akcji. Spora zwyżka z 24 sierpnia, potwierdzona przyzwoitymi obrotami (najwyższymi od początku lipca) dobrze świadczyła o kondycji kupujących i stwarzała sporą szansę wybicia w górę. Dzień później spotkała się z wyraźną odpowiedzią posiadaczy akcji. Wczoraj kontynuowali oni ich wyprzedaż. Tym razem nie doszło jednak do dużej przeceny. WIG20 stracił zaledwie 0,1%.
Wprawdzie indeks utrzymuje się ponad krótkoterminowym wsparciem, które tworzy wspomniana linia spadków (1690 pkt), co nie przekreśla szansy na ponowny atak na opór, ale ostatni pokaz sprzedających każe trzymać się na baczności. W tym momencie z kupnem akcji właściwie należałoby się wstrzymać. Powody do tego pojawią się w chwili, gdy WIG20 zdoła pokonać opór zlokalizowany na wysokości 1735 pkt. Wtedy otworzy się droga do szczytu z kwietnia tego roku (1869 pkt). Jeżeli natomiast sprzedający będą dalej naciskać i zepchną indeks największych spółek poniżej 1690 pkt, to powrót do dolnego ograniczenia trendu bocznego będzie bardzo prawdopodobny.
Średnioterminowo indeks pozostaje więc w trendzie bocznym. Na horyzoncie pojawił się jednak argument, który, patrząc historycznie, powinien wkrótce sprzyjać sprzedającym. Argumentem tym jest wrzesień, czyli miesiąc najbardziej niekorzystny dla inwestorów z Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. W jego trakcie notowania WIG20 spadały przeciętnie o 5,6%. Na minusie kończył się on w pięciu ostatnich latach. Trudno zaryzykować tezę, że tym razem zła passa zostanie przerwana. W maju indeks blue chipów spadł bowiem poniżej długoterminowej linii trendu wzrostowego. Wybicie w dół z obecnej konsolidacji będzie oznaczało kontynuację zapoczątkowanej w kwietniu tendencji do przynajmniej 1500 pkt.