W piątek odbyły się polityczne konsultacje premiera Marka Belki z przedstawicielami klubów parlamentarnych w sprawie konsekwencji, jakie mogą wyniknąć z postępowania arbitrażowego z powództwa Eureko. Inwestor pozwał Polskę za to, że od trzech lat nie może kupić obiecanych mu w umowie 21% akcji PZU. Czasu na polubowne zakończenie konfliktu pozostało niewiele. Pierwsze posiedzenie sądu ma odbyć się za około 10 dni - prawdopodobnie 6 bądź 7 września.
Dyskusja trwała około dwóch godzin. Według naszych informacji, stronę rządową reprezentowało kilka osób. Poza premierem i szefem jego kancelarii Sławomirem Cytryckim, o czym pisaliśmy w piątkowym wydaniu, pojawił się również wicepremier Jerzy Hausner. Minister Jacek Socha stawił się wraz z wiceministrem skarbu Przemysławem Morysiakiem, który w resorcie odpowiada za instytucje finansowe, w tym PZU. Wśród zaproszonych gości byli również prawnicy, wspierający MSP w sporze z Eureko, oraz Cezary Stypułkowski, prezes towarzystwa. Kluby reprezentowały osoby z "naszej piątkowej listy". Z jednym wyjątkiem. W imieniu PSL, zamiast Józefa Zycha, pojawili się Waldemar Pawlak oraz Józef Gruszka.
Posłowie, którzy byli obecni na spotkaniu, nie chcą mówić zbyt wiele o szczegółach. - Spotkanie miało informacyjny charakter. Przedstawiciele rządu zrelacjonowali nam stan przygotowań do arbitrażu - powiedział Kazimierz Marcinkiewicz z PiS. - My zapewniliśmy, że będziemy przyglądać się wszystkim decyzjom - dodał. Według Małgorzaty Ostrowskiej z SLD, była to poważna rozmowa poważnych ludzi. Jakieś szczegóły? - Żadnych komentarzy - skończyła. Pozostali uczestnicy byli równie tajemniczy. Powód? Uzgodniono, że aby nie osłabiać naszej pozycji, szczegóły nie powinny być ujawniane. Udało się nam ustalić, że omawiano warunki brzegowe wyjścia z tej patowej sytuacji. Czy inwestor jest w stanie je zaakceptować? Dowiemy się w połowie przyszłego tygodnia, gdy dojdzie do spotkania ministra Sochy z Ernstem Jansenem, dyrektorem wykonawczym Eureko.