Piątek był spokojnym dniem na rynku polskich obligacji. Obroty były niskie, ponieważ większość banków zbudowała pozycje na dłuższym końcu krzywej już w czwartek. Papiery zapadające za 5 i 10 lat wydają się atrakcyjne przy restrykcyjnej polityce pieniężnej, z jaką mamy obecnie do czynienia. Czynnikiem ryzyka dla tych sektorów krzywej pozostają wysokie ceny długu o podobnej zapadalności na świecie. Dyskontują one niestabilność wzrostu gospodarczego, a dane ze sfery realnej okazują się mieszane. Rentowność amerykańskiego 10-letniego benchmarku oscyluje wokół 4,20% - poziomu najniższego od 4 miesięcy. Na tym poziomie rośnie prawdopodobieństwo zmiany kierunku rynku, co niewątpliwie przełoży się na polski dług.
Na rynku lokalnym ceny obligacji 5- i 10-letnich wzrosły, a ceny dwulatek osłabły. Sesja była nudna, a spokój przerywały nieliczne zlecenia klientowskie. Po publikacji amerykańskich danych gospodarczych (PKB i konsumpcja okazały się lepsze od oczekiwań) na rynkach bazowych nastąpiła wyprzedaż obligacji. W Polsce ceny pozostały stabilne.
Na koniec sesji papiery z sektora 2 i 5 lat osiągnęły rentowność na poziomie 7,79% na OK0806 (wzrost o 3 pb. w stosunku do poziomu z poprzedniego dnia) oraz 7,66% na DS0509 (+3 pb).