Podstawowe indeksy największych amerykańskich i europejskich giełd zaczęły ostatni tydzień wakacji od spadków. Na pogorszenie nastrojów inwestorów w USA decydujący wpływ miała wiadomość o kolejnych atakach na irackie rurociągi, co spowodowało ponowną zwyżkę cen ropy naftowej. Do tego doszedł rządowy raport o mniejszym niż prognozowano wzroście dochodów Amerykanów w lipcu. Mniejsza niż zazwyczaj jest też aktywność na nowojorskich giełdach. Odbywająca się właśnie w tym mieście konwencja partii republikańskiej odstraszyła wielu uczestników rynku, gdyż nadzwyczajne środki bezpieczeństwa w wielu rejonach środkowego Manhattanu sparaliżowały ruch uliczny, a obecność najważniejszych polityków zwiększyła obawy o ataki terrorystyczne.
Na europejskich rynkach obroty też były mniejsze, bo z powodu święta nie działały wczoraj londyńskie giełdy i banki inwestycyjne. Na naszym kontynencie o spadku indeksów przesądziła dość znaczna przecena akcji producentów samochodów, a przede wszystkim największego w Europie Volkswagena. Akcjonariusze tych spółek coraz bardziej obawiają się bowiem strajków w tej branży. Koncerny motoryzacyjne przy słabym popycie muszą ciąć koszty, w tym również zmniejszać zatrudnienie. A zwłaszcza w niemieckich firmach wyjątkowo silna jest pozycja związków zawodowych. Akcje producentów samochodów zachowują się w tym miesiącu najgorzej spośród 18 branż wchodzących w skład indeksu Stoxx 600.
Wczorajszy spadek kursu akcji Volkswagena o 2% może spowodować już jutro wycofanie tych papierów z indeksu Euro Stoxx 50, gdyż jednym z kryteriów jest tam wartość rynkowa spółki. Zazwyczaj po wypadnięciu ze składu wskaźnika akcje tanieją, gdyż muszą je sprzedać zarządzający funduszami indeksowymi.
Analitycy Morgan Stanley, banku inwestycyjnego z Wall Street, uważają, że akcje europejskich spółek będą w najbliższym roku zachowywały się lepiej niż amerykańskich. Uzasadniają taką opinię prognozą szybszego wzrostu zysków spółek ze Starego Kontynentu, mniejszym uzależnieniem tutejszej gospodarki od cen ropy naftowej i wreszcie tym, że akcje w Europie są tańsze niż w USA.