Umowę na budowę 90 km płatnej autostrady z Gdańska do węzła pod Grudziądzem przedstawiciele rządu i GTC podpisali wczoraj. To efekt kompromisu - Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przystała na cenę 5,6 mln euro za 1 km, podczas gdy zamówione ekspertyzy biur projektowych wskazywały, że to zbyt drogo.

Dla wykonawcy ważna jest także kwestia gwarancji Skarbu Państwa na zaciągane przez niego kredyty. Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że w umowie gwarancji nie ma. Szefowie GTC twierdzą jednak, że nawet bez rządowych poręczeń zdobędą 500 mln euro potrzebnych na budowę. - Długoletnich kredytów - nawet do 75% wartości inwestycji - udzieli nam Europejski Bank Inwestycyjny. Resztę sfinansują duże banki komercyjne. Widzimy, że zainteresowanie z ich strony jest ogromne - dowodzi Bernard Pisarski, dyrektor handlowy GTC. Kredytodawcą nie będzie natomiast Bank Gospodarstwa Żywnościowego - jeden z udziałowców konsorcjum (pozostali to Bechtel, Skanska, Intertoll i Polski Rejestr Statków).

Zainteresowanie banków wynika zapewne z korzystnego dla wykonawcy rozkładu ryzyka, związanego z budową i eksploatacją autostrady. Zarówno rząd, jak i GTC mówią o ich podziale. Oznaczałoby to, że koncesjonariusz odpowie finansowo za kłopoty podczas budowy. Ale to rząd dopłaci, jeśli opłaty pobierane od kierowców nie będą wystarczać na spłatę kredytów GTC.